Błyskawica – James Olivier Curwood

Tytuł: Błyskawica

Autor: James Olivier Curwood

Wydawnictwo: Dolnośląskie

Liczba stron: 168

Okładka: Miękka

Rok wydania: 1991

ISBN: 83-7023-087-3

Mam ogromny sentyment do twórczości Curwooda. Jego „Włóczęgi północy” były moją pierwszą w życiu „poważną” książką, jaką samodzielnie przeczytałem. Od tamtej pory połykałem wszystkie powieści tego autora, jakie tylko wpadły mi w ręce. Ostatnio przeglądając Lubimy Czytać, zauważyłem, że jest książka Curwooda, której nie tylko nie czytałem, ale nawet nigdy o niej nie słyszałem. Oczywiście musiałem nadrobić tę zaległość i tak w moje ręce trafiła „Błyskawica”.

James Olivier Curwood urodził się 12 czerwca 1878 w Owosso, Michigan. Amerykański pisarz. Jego ojciec spokrewniony był z angielskim pisarzem marynistą Frederickiem Marryatem, matka – z indiańską księżniczką z plemienia Mohawk. W latach 1898–1900 studiował na uniwersytecie stanu Michigan, jednak zrezygnował z edukacji na rzecz pracy reportera. W 1908 r. wydał swoją pierwszą powieść „Śród Mormonów”. Niedługo potem wyruszył w podróż po Stanach Zjednoczonych i Kanadzie. W trakcie tej wyprawy zafascynował się surową przyrodą, ale też zderzył się z działalnością ludzi, którzy ingerowali w naturalny krajobraz. Uczestniczył m.in. w polowaniach na dzikie zwierzęta i handlu futrami. Przeżycia te stały się kanwą jego kolejnych książek przygodowych. Najbardziej znane powieści Curwooda, których bohaterami są zwierzęta, to „Włóczęgi Północy”, „Szara Wilczyca”, „Bari, syn Szarej Wilczycy”. Zmarł 13 sierpnia 1927 w Owosso.  W przededniu swojej śmierci był najlepiej opłacanym autorem na całym świecie.

Akcja powieści dzieje się w północnej Kanadzie. Książka opowiada o przygodach szarego wilka nazwanego przez Indianina Błyskawicą. Nie jest to jednak zwykły przedstawiciel swojego gatunku, bowiem w jego żyłach płynie krew psa – duńskiego doga. Poznajemy go w momencie, gdy staje na czele potężnej watahy wilków. W kolejnych rozdziałach, razem z tytułowym bohaterem bierzemy udział w polowaniach, walczymy z niedźwiedziem i rysiem, cierpimy głód, ale także zaprzyjaźniamy się z innym wilkiem, oraz zakochujemy się w suczce Muszce. Najmocniejszym punktem tej powieści, jest jej zakończenie, które z pozoru wygląda na bardzo pozytywne, ale w gruncie rzeczy niesie za sobą bardzo smutne przesłanie, o nieuchronnej zagładzie tego gatunku zwierząt.

Curwood jest mistrzem w opisywaniu przyrody. Czytając fragmenty, w których przedstawia zimę na Dalekiej Północy, czytelnik odczuwa przejmujący mróz, z którym zmaga się Błyskawica, a gdy autor opisuje wiosenne roztopy, to wręcz możemy usłyszeć szum wezbranych potoków. Podobnie jak w innych książkach Curwooda, w których głównymi bohaterami są przedstawiciele braci mniejszej, tak i w tym wypadku zwierzęta posiadają ludzkie cechy. Powieść jest napisana z perspektywy tytułowego bohatera, który cały czas planuje, tęskni, czuje zazdrość, a w drugiej połowie książki czuje nawet coś w rodzaju motyli w brzuchu.

Jeżeli miałbym się czegoś czepić, to tylko tego, że wszystkie zwierzęta, które Błyskawica spotyka na swojej drodze są wyjątkowe, jakby w całej Kanadzie nie było normalnych stworzeń. Zarówno jego przeciwnicy, jak i jego towarzysze, są zawsze niespotykanej wielkości, waleczności, odporności i krwiożerczości. Zresztą sam tytułowy bohater jest także wilkiem innym niż wszystkie. Zdaję sobie jednak sprawę z tego, że jest to lektura dla młodzieży i tego typu rzeczy ubarwiają całą historię, dlatego jestem w stanie na to przymknąć oko.

„Błyskawica” to książka pełna uroku. Sprawiła, że ponownie przeniosłem się w świat dzieciństwa i przypomniałem sobie, od czego zaczęła się moja przygoda z bardziej poważną literaturą. Pomimo tego, że od czasów, gdy zaczytywałem się w Curwoodzie minęło już ponad dwadzieścia lat, to twórczość autora przetrwała próbę czasu i czytanie tej powieści sprawiło mi bardzo dużo przyjemności. W mojej ocenie, jest to idealna lektura dla kogoś, kto chce zachęcić swoje dziecko do czytania, a także dla tych czytelników, którzy poszukują lekkiej i przyjemnej książki na dwa wieczory.

Moja ocena: 7/10

Czytaliście „Błyskawicę”? Znacie twórczość Curwooda? Zapraszam do komentowania.

 

Please follow and like us:
  • Muszę koniecznie przeczytać, bo ta książka zawiera w sobie dwa ogromne plusy: wilk i Kanada – już wiem, że się zakocham 🙂

    • I jeszcze jeden – autora. Curwood jest świetny.

  • Czy ta książka nadaje się do czytania 6 latkom?

    • Moim zdaniem nadaje się. Ja przygodę z Curwoodem zaczynałem mniej więcej w tym wieku, więc śmiało możesz im czytać 🙂

  • Mam ogromny sentyment do książek Curwooda, moje z dzieciństwa nadal leżąc na półce i czekają na kolejne pokolenie 😉 CHociaż akurat „Błyskawicy” nie czytałam. Moimi ulubionymi była „Szara wilczyca”, „Włóczęgi północy” i „władca skalnej doliny” 😉

    • O tak. Wspaniałe książki. Jak napisałem wyżej, Włóczęgi, to moja pierwsza dorosła książka przeczytana samodzielnie. A co do posiadania książek tego typu, to ja mam wszystkie lektury i jak widzisz po zakupach, cały czas jeszcze kolejne kupuję. Marzy mi się pokierować młodego literacko, tak jak mój tata pokierował mnie.

      • Mnie duma rozpiera, bo Młoda zaczęła niedawno sama czytać 😉 tyle że mam obawy, czy pójdzie w moje ślady, bo nie znosi się bać 😉

        • To faktycznie powód do dumy!!! Ale jak dziecko widzi, że rodzice czytają, to samo chętnie czyta. Widzę u mojego młodego, że powoli staje się moim klonem. A co do rodzaju czytania, to powiem Ci, że może być różnie. U mnie było tak, że tata zaczął mi polecać na początku Maya, Coopera, Londona, Szklarskiego. Potem pojawił się Grzesiuk, Hasek, MacLean i klasyka literatury. Aż pewnego dnia dorwałem w bibliotece Carrie jakiegoś tam Kinga, którego kilku moich kolegów czytało i się zachwycali, dlatego postanowiłem zobaczyć co to jest. Jak się skończyło to wiesz i wtedy się przestałem już taty mocno słuchać. Dziwił się jak mogę kilkanaście książek na raz jednego pisarza czytać 🙂 Chociaż sam Kinga szanuje i lubi. Z jego zdaniem nadal bardzo mocno się liczę i jest pierwszą osobą, której się pytam o zdanie, gdy chcę się dowiedzieć czegoś o jakiejś książce. Sam w życiu przeczytał tysiące książek i teraz jak jest na emeryturze, to przychodzi do mnie i z mojej biblioteczki pożycza, więc w jakiś sposób role się odwróciły 🙂

  • Pingback: Podsumowanie miesiąca – styczeń 2018()