Casino – Nicholas Pileggi

Tytuł: Casino

Autor: Nicholas Pileggi

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Liczba stron: 328

Okładka: Miękka

Rok wydania: 1996

ISBN: 83-86868-85-6

Po niezłych „Chłopcach z Ferajny” postanowiłem sięgnąć po drugą książkę Nicholasa Pileggi – „Casino”. I niestety znów się trochę rozczarowałem.

Nicholas Pileggi urodził się 22 lutego 1933 w Nowym Yorku. Amerykański pisarz, scenarzysta i producent filmowy pochodzenia włoskiego. Napisał dwie powieści – „Chłopcy z ferajny” („Wiseguy: Life in a Mafia Family”) i „Casino” – o tematyce dotyczącej działania gangów i mafii w Stanach Zjednoczonych. Obie zostały zekranizowane przez Martina Scorsese. Pileggi wraz z Scorsesem był współautorem scenariuszy obu filmów. Obok scenariopisarstwa zajmuje się także działalnością producencką. W 1987 poślubił dziennikarkę i scenarzystkę Norę Ephron (autorkę scenariuszy do takich filmów, jak „Kiedy Harry poznał Sally” i „Bezsenność w Seattle” ), która zmarła w 2012.

Układ przez wiele lat funkcjonował idealnie: Frank Mańkut Rosenthal, mistrz i szara eminencja hazardu, wnosił spryt i dbał o szczegóły, a Tony Spilotro, mafijny spec od mokrej roboty, zajmował się wymuszeniami. Obaj rządzili Las Vegas i wysyłali do bossów w Chicago walizki pełne dolarów. Do czasu, gdy Mańkut zapragnął całej władzy, Tony zaś – żony wspólnika…

Uważam, że nie da się ocenić „Casina” bez porównania go z „Chłopcami z Ferajny”, ponieważ obie książki są do siebie bardzo podobne. „Casino” składa się z dwudziestu czterech rozdziałów, z których mniej więcej połowa jest poświęcona działalności Mańkuta, a druga część opowiada o poczynaniach Tony’ego. I tak jak debiut autora, tak i ta powieść ma bardzo wciągający początek, od którego bardzo trudno się oderwać. Niestety także mniej więcej w połowie książki poczułem lekkie znużenie czytając o kolejnych przekrętach dokonywanych w kasynie i kolejnych próbach uzyskania licencji przez Franka. Dopiero od momentu odkrycia romansu swojej żony przez Mańkuta, powieść ponownie nabiera tempa i zaczyna być naprawdę dobrą lekturą w klimacie gangsterskim.

Główni bohaterowie to dwie skrajnie odmienne od siebie osobowości. Frank Rosenthal to opanowany hazardzista i biznesmen, który przynajmniej z pozoru chce zachować pozory legalności swojego biznesu. Wszelkie interesy stara się załatwiać drogą legalną i oficjalną. Bardzo ważne są dla niego relacje z dziećmi. Tony natomiast jest całkowitym przeciwieństwem Mańkuta. Nie uznaje żadnych zasad i zakazów. Jest totalnym narwańcem, który wszystkie problemy rozwiązuje za pomocą siły:

„Nie zabili go od razu, ponieważ nie wiedzieli, kto z nim był, gdy mordował braci Scalvo. Musieli go długo torturować, zanim wyśpiewał nazwisko wspólnika. Pobili go. Skopali. Przekłuli mu nawet jaja szpikulcem do lodu, ale Billy nic im nie powiedział. Tony twierdził, że nigdy nie widział takiego twardziela jak Billy McCarthy. W końcu Tony zaciągnął Billy’ego do stołu warsztatowego, włożył mu głowę w imadło i zaczął dokręcać śrubę. Ponoć na oczach Phila i Chuckiego zaciskał szczęki imadła tak długo, aż zaczęły zgniatać czaszkę Billy’ego, a jedno oko wyskoczyło z oczodołu. Wtedy właśnie Billy wydał Jimmy’ego Miraglię.”

Tony swoim postępowaniem bardzo przypominał mi momentami Sonny’ego z „Ojca Chrzestnego”. Zdecydowanie przyjemniej czytało mi się rozdziały, w których to on był głównych bohaterem, właśnie dzięki jego różnym szalonym pomysłom.

Na podstawie powieści został nakręcony świetny film w reżyserii Martina Scorsese, w którym wystąpiła plejada gwiazd kina: Robert De Niro, Joe Pesci i Sharon Stone i James Woods.

Podsumowując „Casino” to dobra lektura. Oceniam ją poziom wyżej niż „Chłopców z Ferajny” ze względu na bardzo dobrze napisaną postać Tony’ego. Największym minusem tej książki jest bardzo duże podobieństwo do debiutu autora. Tak jak pisałem w recenzji „Chłopców z Ferajny”, tak i tutaj, jeżeli ktoś szuka dobrej książki w klimacie gangsterskim, to się raczej nie zawiedzie. Warto jednak przeczytać tę lekturę, przed obejrzeniem ekranizacji, bo po raz kolejny film przewyższa o dwie klasy książkę. Chylę czoła przed Martinem Scorsese, że z dwóch tak średnich powieści, stworzył tak dwa genialne obrazy.

Moja ocena: 6/10

Czytaliście „Casino”? Lubicie książki o mafii? Zapraszam do komentowania.

Please follow and like us:
  • Ciacho

    Nie wiedziałem, że te dwa tytuły są od tego samego autora. Oba filmy widziałem i są świetne. „Casino” całkiem niedawno dopiero, ale fajnie zobaczyć młodego De Niro w kozackiej roli. 🙂 Obie książki się przeczyta kiedyś. 🙂

    • Są tego samego aura i to bardzo mocno widać. W sumie dobrze, że trzeciej nie napisał, bo byłby to kolejny bliźniak 🙂 A filmy są mistrzowskie, De Niro jako mój ulubiony aktor rządzi, ale ja w tych obu ekranizacjach wolę narwańca Joe Pesci 🙂

      • Ciacho

        Pesci świetny. Bardzo pozytywny aktor i mi mega pasuje do takich filmów gangsterskich. Mam kilka takich typów, którzy mi tylko do takich ról zakapiorów i gangusów pasują, np. James Gandolfini (Tony Soprano) czy James Wodds(Diamond właśnie grający rolę w Kasynie). A kogo wolisz z dwóch tuzów: Ala Pacino czy De Niro? 🙂 Ja nieco bardziej Pacino, ale generalnie oboje mistrzowskie dla mnie.

        • Akurat pytasz o dwóch moich ukochanych aktorów. Stawiam ich na jednym poziomie, ale jeżeli już bym musiał wybrać, to o włos byłby De Niro…A za nimi Joe Pesci (co on wyczynia w Zabójczych broniach!!!) i Steve Buscemi – genialny drugoplanowy aktor.

          • Ciacho

            O właśnie Buscemi też mi wyleciał z głowy. A to taki bardzo specyficzny też aktor, świetna rola w „Zakazanym imperium”. 🙂

          • Ja go uwielbiam w Armagedonie i Locie skazańców.

          • Ciacho

            No dobry aktor ogólnie. 🙂

          • Tylko taki niedoceniony. A robi kapitalną robotę w drugim planie.

          • Ciacho

            To prawda. Są tacy, którzy grają świetnie, a żadnych nagród specjalnych nie mają. Najbardziej mnie irytuje to u mojego ulubionego aktora, Kevina Bacona – świetne role, świetne filmy. Jakie nagrody? Niespecjalne.

          • Bo nie gra w kasowych filmach, a prawda jest taka, że takie główne wygrywają.

          • Ciacho

            To prawda i jest to wnerwiające, bo jak dla mnie to za taką rolę to się oskara dostaje jak nic:

            http://www.filmweb.pl/film/Morderstwo+pierwszego+stopnia-1995-1055

          • Przyznaję się bez bicia, że nie oglądałem tego filmu, mało tego nigdy o nim nie słyszałem 🙁 Ale patrząc na ocenę, obsadę muszę go namierzyć 🙂

          • Ciacho

            Koniecznie. Jeden z naj filmów. I mój ulubiony.

          • Na bank go obejrzę.