Czerwony głód – Anne Applebaum

Tytuł: Czerwony głód

Autor: Anne Applebaum

Wydawnictwo: Agora

Liczba stron: 486

Okładka: Twarda

Rok wydania: 2018

ISBN: 978-83-268-2614-6

O Wielkim głodzie na Ukrainie słyszałem nie raz, ale nie ukrywam, że nie znałem tego tematu zbyt dokładnie. Dlatego książka „Czerwony głód” autorstwa Anne Applebaum, była dla mnie doskonałą okazją do tego, żeby te braki uzupełnić.

Anne Elizabeth Applebaum, po mężu Sikorska, urodziła się 25 lipca 1964 w Waszyngtonie, w amerykańskiej rodzinie żydowskiego pochodzenia. Ukończyła uniwersytet Yale, studiowała również na London School of Economics i Uniwersytecie Oksfordzkim. Karierę dziennikarską rozpoczęła w 1988 jako korespondentka „The Economist” w Warszawie. Do 1991 opublikowała serię artykułów o przemianach społecznych i politycznych w Europie Wschodniej. Pracowała następnie jako redaktor działu zagranicznego a później zastępca redaktora naczelnego tygodnika „The Spectator” w Londynie. W trakcie brytyjskiej kampanii wyborczej w 1997 była także redaktorem politycznym „Evening Standard”. Przez kilka lat prowadziła kolumnę „Foreigners” w internetowym magazynie „Slate”, przejętym w 2004 przez The Washington Post Company. W latach 2002–2006 była członkinią kolegium redakcyjnego „The Washington Post”, gdzie jako komentatorka polityczna prowadzi tygodniową kolumnę poświęconą sprawom zagranicznym. Jest dyrektorem projektów pod nazwą „Transitions Forum” (przemiany polityczno-gospodarcze) w londyńskim think tanku Legatum Institute. Jest laureatką Nagrody Pulitzera (2004) za książkę „Gułag”. W 2013 uzyskała obywatelstwo polskie. Jej mężem jest Radosław Sikorski, z którym ma dwóch synów, Aleksandra i Tadeusza. Obecnie mieszka z rodziną w Chobielinie pod Szubinem.

Wielki głód na Ukrainie (Hołodomor) – klęska głodu w latach 1932–1933 w ZSRR, która szczególne nasilenie przybrała na terytorium ówczesnej Ukraińskiej SRR (dzisiejsza Ukraina wschodnia i centralna) – konsekwencja wprowadzonej przez kierownictwo WKP(b) i władze państwowe Związku Socjalistycznych Republik Radzieckich polityki przymusowej kolektywizacji rolnictwa i bezwzględnej egzekucji przez organy państwowe ZSRR narzuconych chłopom obowiązkowych, nieodpłatnych kontyngentów dostaw produktów rolnych w wymiarze przekraczającym możliwości produkcyjne wsi. Na skutek Wielkiego głodu, śmierć poniosło co najmniej 3,3 mln ludzi.

Bardzo sobie cenię Anne Applebaum jako dokumentalistkę. Jej „Gułag” uważam za jedną z najlepszych książek historycznych, jakie miałem okazję przeczytać. Dlatego ze sporymi nadziejami zabrałem się do czytania „Czerwonego głodu”. Tym bardziej, że lekturę poprzedziło świetne spotkanie autorskie, w którym miałem przyjemność wziąć udział i o którym pisałem Wam TUTAJ.

,,Wielu chłopów pamięta, że wlewano wodę do norek myszy polnych, by wypłukać ziarno schowane przez te gryzonie. Inni gotowali pasy i buty, by zjeść skórę.”

Książkę można podzielić na trzy części. Autorka wyszła z założenia, że żeby w ogóle opisać Hołodomor, to trzeba cofnąć się aż do rewolucji październikowej w 1917 roku i opowiedzieć jak do niego doszło. W kolejnych rozdziałach Applebaum opisuje coraz brutalniejsze postępowanie Moskwy wobec Ukrainy, którego ukoronowaniem była przymusowa kolektywizacja rolnictwa. Następnie następuje bardzo wstrząsający fragment, w którym został opisany Wielki głód. Dużym plusem tej części jest to, że nie są to wyłącznie suche fakty, ale także liczne relacje osób, które przeżyły Wielki głód. Bardzo trudno czyta się te wspomnienia. Brak pożywienia zmieniał ludzi nie do poznania i budził w nich najniższe instynkty. Miła i uprzejma osoba stawała się agresywna i wulgarna, bliscy sąsiedzi gotowi byli się zabić za jedzenie a kochająca matka w szaleństwie mordowała swoje dzieci. Żeby przetrwać jedzono wszystko, co zjeść się dało. Nie brakowało nawet aktów kanibalizmu. Jedynym minusem tego fragmentu jest to, że mógłby on być bardziej obszerny. W ostatnich rozdziałach zostały opisane próby zatuszowywania Hołodomoru, a także jego konsekwencje dla Ukrainy zarówno zaraz po klęsce, jak i dla tej współczesnej.

,,Gdy zmarła mu żona, oszalał z głodu i zjadł najpierw córkę, potem syna. Sąsiad zauważył, że ojciec jest mniej od innych opuchnięty z głodu i spytał, jak to się dzieje. ,,Zjadłem dzieci – odparł ojciec – a jeśli będziesz za dużo gadał, zjem i ciebie”. Sąsiad wycofał się, krzycząc, że jest potworem i poszedł na policję, która ojca aresztowała i postawiła przed sądem.”

Historia Wielkiego głodu na Zachodzie jest praktycznie nieznana, w Polsce trochę zapomniana a w Rosji jest to temat zakazany. Natomiast dla Ukraińców Hołodomor to taki polski Katyń, czyli coś, o czym nie można było przez wiele lat głośno mówić. Dlatego bardzo dobrze, że ta książka powstała. Mnie ta lektura pomogła zrozumieć, dlaczego Związek Radziecki tak bardzo bał się niepodległości Ukrainy i dlaczego obecnie za naszą wschodnią granicą trwa wojna. „Czerwony głód” nie jest książką łatwą do czytania dla osób, które nie interesują się historią XX wieku. Ale zdecydowanie warto sięgnąć po nią sięgnąć. Ku przestrodze.

Moja ocena: 8/10

Czytaliście „Czerwony głód”? Znacie inne książki, gdzie jest poruszony temat Wielkiego Głodu? Zapraszam do komentowania.

 

Please follow and like us:
  • No proszę, i kolejna książka z ostatnich paru dni u Ciebie, którą wrzucam do „chciejek”. I kolejna wymagająca – to dobrze, będzie nad czym myśleć. Jak rozumiem jest to narracja czysto informująca połączona ze wspomnieniami? Tak klasyka klasyki reportażu czy standardowej literatury faktu, nie fabularyzowanie wydarzeń?

    • Widzisz jak to czasami warto na Oczytanego zajrzeć 🙂 Książka nie jest łatwa do czytania i powiem Ci, że jak zawsze potrzebuję ciszy do czytania, to w tym przypadku najchętniej bym w próżni się zamknął. To jest czysty dokument, literatura faktu, w który są wplecione wspomnienia ludzi plus fragmenty listów, rozporządzeń i rozkazów.

      • No, raz na jakiś w ostateczności można zajrzeć! ;P O to spoko, bo ostatnio akurat więcej fabularyzowanych czytam i choć bardzo je sobie cenię, to jednak warto mieć gdzieś z tyłu głowy te bardziej „klasyczne”. Czasem aż się zatęskni za czymś twardym i bezpośrednim.

        • Hehehe. To masz fajną okazję. A Gułag czytałeś?

          • Nie, ogólnie Applebaum jeszcze nic nie zaliczyłem – sam widzisz jaka jest proporcja u mnie z gatunkami. 😛

          • To bierz się i za Gułag, bo to też bardzo dobra książka.

          • Właśnie widzę po opiniach – ale z drugiej strony Pulitzer jednak o czymś świadczy. Nawet bez mocnego zagłębiania się w opinie. 😉

  • „Gułag” czytałam i chętnie sięgnę (choć to chyba w przypadku takiej książki źle brzmi) i po tę pozycję.

    • Sięgaj śmiało, bo książka świetna. Tym bardziej, że Wielki głód, to mało znany temat. Jak podobał Ci się Gułag, to na 100% spodoba Ci się ta książka.

  • Pingback: Podsumowanie miesiąca – marzec 2018()