Dallas’63 – Stephen King

Tytuł: Dallas’63

Autor: Stephen King

Wydawnictwo: Prószyński i S-ka

Liczba stron: 857

Okładka: Miękka

Rok wydania: 2011

ISBN: 978-83-7648-967-4

Co się stanie, gdy genialny amerykański pisarz weźmie na warsztat temat zabójstwa ukochanego Prezydenta Stanów Zjednoczonych? Stephenowi Kingowi udało się stworzyć doskonałą powieść. „Dallas’63” to ścisła czołówka moich ulubionych książek.

Stephen King (pisze także pod pseudonimem Richard Bachman) urodził się 21 września 1947 w Portland. Jako dziecko był świadkiem nieszczęśliwego wypadku – jeden z jego przyjaciół został potrącony przez pociąg i zmarł. King zanim odniósł sukces jako pisarz pracował, jako nauczyciel języka angielskiego w szkole. W 1973 roku ogromny sukces literacki odniosła jego pierwsza powieść „Carrie”. Od tamtej pory jego książki rozeszły się w nakładzie przekraczającym 350 milionów egzemplarzy, co czyni go jednym z najbardziej poczytnych pisarzy na świecie. Jest wielokrotnym zdobywcą Nagród Brama Stokera i British Fantasy Award. W 1999 roku został potrącony przez samochód. Jego obrażenia – wielokrotne złamanie biodra, połamane żebra i uszkodzone płuco – unieruchomiły go w szpitalu na prawie trzy tygodnie. King przez ponad dziesięć lat miał problemy z alkoholem i narkotykami. Jego dwaj synowie – Owen King oraz Joe Hill – są również pisarzami.

22 listopada 1963 roku to dzień, w którym Dallas usłyszało trzy strzały, które zabiły prezydenta Kennedy’ego i zmieniły świat. A gdyby tak można było temu zapobiec? Jake Epping to trzydziestopięcioletni nauczyciel angielskiego, który dorabia, prowadząc kursy przygotowawcze do matury zaocznej. Od jednego ze swoich uczniów, Harry’ego Dunninga, dostaje wypracowanie – makabryczną, wstrząsającą opowieść w pierwszej osobie o tym, jak pewnej nocy przed pięćdziesięciu laty ojciec Harry’ego zatłukł na śmierć jego matkę, siostrę i brata. Od tego wszystko się zaczyna… Wkrótce potem przyjaciel Jake’a, Al, właściciel lokalnego baru, zdradza mu tajemnicę: jego spiżarnia jest portalem do roku 1958. Powierza Jake’owi szaloną – i, co jeszcze bardziej szalone, wykonalną – misję ocalenia Kennedy’ego. Tak oto Jake zaczyna swoje nowe życie, jako George Amberson, życie w świecie Elvisa i JFK, amerykańskich krążowników szos i wczesnego rock and rolla, gniewnego samotnika nazwiskiem Lee Harvey Oswalda i Sadie Dunhill, pięknej szkolnej bibliotekarki, która zostaje miłością życia Jake’a – życia wbrew wszelkim normalnym regułom czasu.

Zacznę od tego, że przed przeczytaniem „Dallas’63” warto mieć już za sobą lekturę innej powieści Kinga ,,To”. Ponowna wizyta w miasteczku Derry, na pewno wywoła wtedy uśmiech na twarzy niejednego czytelnika.

Bardzo trudno jest mi przypisać tę książkę do konkretnego gatunku literackiego. Znajdziemy w niej elementy fantastyki, dramatu, thrillera, romansu, a i miłośnicy historii znajdą w niej coś dla siebie.

Akcja „Dallas’63” toczy się z początku bardzo powoli. Autor wprowadza nas w małomiasteczkowy klimat lat pięćdziesiątych i sześćdziesiątych nie szczędząc nam swojego kingowego gawędziarstwa pełnego opisów i licznych dygresji. Im bliżej końca książki, to tempo zaczyna przyśpieszać, a ostatnie kilkadziesiąt stron to już zupełna jazda bez trzymanki. Nie sposób wtedy oderwać się od czytania. A sam finał, który jednocześnie jest bardzo przygnębiający, a zarazem ma szczęśliwe zakończenie, to totalny wyciskacz łez.

Jeżeli chodzi o głównych bohaterów, to chyba nigdy wcześniej tak bardzo nie kibicowałem żadnej książkowej parze. Mimo że nie jestem miłośnikiem romansów, to ten związek zupełnie mnie pochłonął i po raz trzeci w życiu popłakałem się w trakcie czytania. Nigdy bym się nie spodziewał, że King potrafi być takim romantykiem.

Lektura „Dallas’63” była dla mnie bardzo dużą przyjemnością. Król jest moim ulubionym pisarzem, a zagadka morderstwa w Dallas to temat, którym się bardzo interesuję. Pomimo typowych dla Kinga dłużyzn, prawie dziewięćset stron powieści przeleciało mi bardzo szybko. W czasie czytania cały czas w głowie mi siedziało pytanie, co ja bym zrobił gdybym znalazł taką „króliczą norę”? W jaki sposób próbowałbym zmienić historię?

Szanowny Czytelniku, jeżeli jeszcze nie czytałeś „Dallas’63” to jak najszybciej biegnij do księgarni lub biblioteki po tę książkę i zanurz się w jej magiczny świat, a na sam koniec zatańcz z Sadie i Georgem w rytm „In the moon”. Ba-da-da… ba-da-da-dii-dum…

Moja ocena: 10/10

Czytaliście Dallas’63? Co byście zrobili gdybyście znaleźli „króliczą norę”? Zapraszam do komentowania.

Please follow and like us:
  • Ciacho

    Najtrafniej to chyba po prostu historia alternatywna z domieszką dramatu. Ale generalnie nie ma to znaczenia, bo tutaj – wbrew myśli wielu osobom przystępującym do czytania – nie gra pierwszych skrzypieć Kennedy, tylko klimat tamtych lat, cała ta atmosfera i przede wszystkim dramat, ale głównych postaci fikcyjnych. Dla mnie to najwyższy punkt piramidy twórczości Kinga, gdzie mieści się Zielona mila, Wielki marsz, Bastion, Miasteczko Salem. Absolutnie rewelacyjna, wzruszająca i warta do przeczytania przez każdego, nie tylko fana Kinga. Miałem ją sobie odświeżyć z uwagi na serial, ale już w tym roku nie dam rady. Zrobię to w 2018, bo chętnie tam wrócę i obejrzę serial.

    • Zgadzam się całkowicie – nie tylko dla Kingofilów, ale dla każdego, bo jak napisałem każdy znajdzie w niej coś dla siebie. A czy tym razem popłakałeś się czytając 🙂 ? Bo ja ryczałem jak bóbr 🙂

      • Ciacho

        Nie, w sensie fizycznym wyrzucając łzy z oczu, ale w środku na pewno można powiedzieć, że się wzruszyłem. Piękna książka. Ale – nie wiem czy wiesz – te zakończenie to nie jest dzieło Kinga, tylko jego syna, Joe Hilla.

        • Tak, wiem o tym. A co do łez to masz ode mnie bardziej twardą du…bo ja trzy razy w życiu płakałem. W tym dwa razy na Kingu, dlatego czekam na kolejną taką perełkę.

          • Ciacho

            Ja przy książce nigdy dotąd nie płakałem. Może to jeszcze przede mną. 😉

          • Tego Ci życzę 🙂 A na filmie zdarzyło Ci się?

          • Ciacho

            Ta, na Królu Lwie x lat temu. 😛

          • O, jak słodko:) Ale ten film wzruszał każdego.

  • Mnie najbardziej w tej książce zafascynowały rozważania: „co by było, gdyby…” Lubię tematykę związana z efektem motyla i w „Dallas ’63” odnalazłem świetną historię, która bardzo przypadła mi do gustu.

    • Dokładnie. Cały czas to pytanie siedzi w głowie.

  • Marcin Mochal

    Stephena Kinga przeczytałem raptem kilka książek ale jeszcze co najmniej po jedną – „Zieloną Milę” – sięgnę. Z tego co przeczytałem „Dallas 63” wywarła na mnie najlepsze wrażenie. Tak, przeczytałem „To” i wyżej cenię „Dallas”. Może bluźnię 😀 Spójna, przekonująca historia, napisana w dobrym stylu. Stefan miał pomysł na tę książkę, łącznie z tym jak ją zakończyć, a w rozwiązaniach akcji to zdarzało mu się czasem nagrzeszyć (patrzę na ciebie „Pod kopułą”…). Wątki obyczajowe bardziej mi zapadły w pamięć niż otoczka zamachu w Dallas, która przedstawiona została bardzo asekurancko.

  • Marcin Mochal

    Zaskoczyła mnie ta książka. Tym, że mi się spodobała i King się w moich oczach trochę zrehabilitował XD. Z Kinga przeczytałem łącznie 4 tytuły. Dawno dawno temu „Carrie” – sympatyczny horrorek na jedno posiedzenie, może nie jakiś wybitny, ale wciąga, zgrabna polifoniczna narracja, którą osobiście bardzo lubię. Minęło ileś tam lat i sobie pomyślałem – a zerknę na coś z tego Kinga. I sięgnąłem po „Pod kopułą”. To w moich oczach było takie ZUO, że aż się zdziwiłem co ten King i co w nim ludzie widzą. Poniewczasie podpytałem wujka gugla co fani Kinga sądzą o „Kopule” i wyszło, że reakcje stałych czytelników pisarza na tę książkę były bardzo mocno podzielone, co mi dało pewną nadzieję.

    Książką „ostatniej szansy” dla Kinga u mnie było „Dallas 63” i tu już było OK. Składna fabuła, dobry styl, ciekawi bohaterowie. Bardziej zainteresowała mnie obyczajowa fikcyjna otoczka niż sama kwestia zamachu oparta na faktach. W kwestii samego zamachu wg mnie King niepotrzebnie poszedł za najbardziej asekurancką czyli oficjalną wersją wydarzeń. King pisał książkę science – fiction, czy tam political fiction, jeśli tak potraktować założenie „co by było gdyby” na temat wydarzenia, którego okoliczności i przebieg nie są jasne i pewnie nigdy nie będą. Pójście utartą ścieżką wydało mi się trochę zmarnowanym potencjałem.

    Czwartym Kingiem było „To” (wywaliłbym ostatnie 300 stron i zlecił napisanie na nowo, poza tym OK :P) i na horyzoncie kiedyś tam w bliżej nieokreślonej przyszłości się zabiorę za co najmniej jeszcze dwa Kingi – „Smętarz dla zwierzaków” i „Zieloną milę”.

    • Same świetne książki, za wyjątkiem Pod kopułą, bo to dla mnie dobra książka. Do swojej listy dorzuć jeszcze Skazanych na Shawshank, Wielki Marsz i Misery.
      Dla mnie King jest wielki, chociaż z utęsknieniem czekam już 7 rok, na coś tak pięknego jak Dallas’63.

      • Marcin Mochal

        Zobaczę, co się da zrobić 😛 Co do „Pod Kopułą” to mnie jednak nikt nie przekona, że to dobra książka. Pomysł świetny – wykonanie im dalej w las tym więcej drzew z zakończeniem według mnie krzyczącym „sorry czytelniku, nie mam pojęcia jak to skończyć, więc zróbmy tak :D”

        • Zakończenie jest do dup… To jest jedyny minus Kinga, że żadko ma dobre zakończenia. Ale są od tego wyjątki jak Cmętarz lub Dallas’63.
          P.S. A ty prowadzisz bloga 🙂 ?

          • Marcin Mochal

            Nie. Po dwóch kierunkach filologicznych mam awersję do wszelakich list lektur 😀

          • No tak. Chociaż powiem Ci, że mnie blog trochę zmusza do czytania, co traktuję jako wielki plus. Bo ogólnie uwielbiam czytać, ale w 2016 miałem jakiś kryzys czytelniczy. Na szczęście wraz z rozwojem bloga minął. Oby na zawsze 🙂

          • Marcin Mochal

            Coś wiem o kryzysach czytelniczych. Uwaga, prezentuję listę książek, które przeczytałem w ciągu około pięciu lat po ukończeniu studiów: [ten charakterystyczny odgłos świerszcza na łące …]

  • Pingback: Jest legendą: Antologia w hołdzie Richardowi Mathesonowi – Stephen King, Nancy A. Collins, F. Paul Wilson, Joe Hill i inni()

  • Pingback: Życie i czasy Stephena Kinga – Lisa Rogak()