Dżuma – Albert Camus

Tytuł: Dżuma

Autor: Albert Camus

Wydawnictwo: De Agostini Polska Sp. z o.o.

Liczba stron: 276

Okładka: Twarda

Rok wydania: 2001

ISBN: 83-7316-155-4

„Dżumę” Alberta Camus czytałem po raz pierwszy w liceum i zdecydowanie była to moja ulubiona lektura z tamtego okresu. Ostatnio ponownie sięgnąłem po tę książkę, żeby przekonać się czy nadal tak bardzo będzie mi się ona podobać.

Albert Camus (Używał pseudonimów Vincent Capable, Jean Meursault, Louis Neuville, Demos, Irenée) urodził się 7 listopada 1913 w Mondovi (Algieria).  Wykształcenie uzyskał w Algierze, gdzie uczęszczał do liceum, a później na uniwersytet. Studiował filozofię, co znalazło trwałe odbicie w jego twórczości. Oprócz filozofii Camus interesował się również literaturą i teatrem (mając niewiele ponad dwadzieścia lat założył pierwszą trupę teatralną, był w niej reżyserem i aktorem). Na krótko wstąpił do Francuskiej Partii Komunistycznej, z której został jednak wydalony z powodu zbyt dużej różnicy zdań. Zainteresowania Camusa poszerzyły się jeszcze o dziennikarstwo, ale w roku 1940 pisarz musiał opuścić Algierię, ponieważ jego publikacje prasowe charakteryzowały się zbyt dużym radykalizmem. Przeniósł się do Francji, gdzie wstąpił do Ruchu Oporu. W roku 1957 pisarz otrzymał Nagrodę Nobla. Albert Camus zginął tragicznie w 1960 roku w katastrofie samochodowej.

Metaforyczny obraz świata walczącego ze złem, którego symbolem jest tytułowa dżuma, pustosząca Oran w 194… roku. Wybuch epidemii wywołuje różne reakcje u mieszkańców, jednak stopniowo uznają słuszność postępowania doktora Rieux, który od początku aktywnie walczy z zarazą, uznając to za swój obowiązek, jako człowieka i lekarza.

„Dżuma” to powieść paraboliczna. Pod realistycznym opisem walki z epidemią kryje się metafora wojny i wszelkiego zła tkwiącego w człowieku. I tak jak w przypadku większości konfliktów, zanim do nich dojdzie, to zaczyna narastać napięcie pomiędzy stronami, to tak samo Camus stopniowo wprowadza czytelnika w świat opanowany chorobą. Kilka zdechłych szczurów staje się początkiem ogromnej tragedii. Jest ona tłem do przedstawienia różnorodnych ludzkich postaw w obliczu zagrożenia. Dużym plusem tej książki są filozoficzne rozmowy pomiędzy bohaterami. Bardzo mnie to pozytywnie zaskoczyło, bo z reguły takie dialogi zwyczajnie mnie nudzą, ale tutaj są one przedstawione w taki sposób, że czyta się je z dużą przyjemnością. Jednak największe wrażenie w tej lekturze wywarło na mnie jej zakończenie, którego ukoronowaniem jest ostatni akapit, mówiący o tym, że zło nigdy nie umiera i że nie znamy dnia ani godziny, kiedy znów obudzi się w człowieku:

„Słuchając okrzyków radości dochodzących z miasta, Rieux pamiętał, że ta radość jest zawsze zagrożona. Wiedział bowiem to, czego nie wiedział ten radosny tłum i co można przeczytać w książkach: że bakcyl dżumy nigdy nie umiera i nie znika, że może przez dziesiątki lat pozostać uśpiony w meblach i bieliźnie, że czeka cierpliwie w pokojach, w piwnicach, w kufrach, w chustkach i w papierach, i że nadejdzie być może dzień, kiedy na nieszczęście ludzi i dla ich nauki dżuma obudzi swe szczury i pośle je, by umierały w szczęśliwym mieście”

Jak wspomniałem wcześniej, „Dżuma” jest doskonałą analizą ludzkich zachowań wobec niebezpieczeństwa. Każdy z głównych bohaterów przeżywa epidemię inaczej. Ksiądz Paneloux początkowo traktuje chorobę, jako boską karę za grzechy. Dopiero pewne wydarzenie powoduje, że dołącza do formacji sanitarnych. Rambert myśli wyłącznie o ucieczce z zadżumionego miasta. Cottard jest jedyną osobą, która z powodów osobistych cieszy się z dżumy. Ale zdecydowanie najciekawszymi postaciami są Tarrou i doktor Rieux. Pierwszy z nich, kiedy wybucha zaraza, organizuje pomocnicze oddziały sanitarne. Uważa, że obowiązkiem człowieka jest przeciwstawiać się złu. Marzy o świętości, ale bez udziału Boga. Walcząc z epidemią, sam pada jej ofiarą. Także doktor nie zostawia wszystkiego w rękach Boga, tylko walczy do końca. W miarę rozwoju choroby, poświęca cały swój czas na leczenie chorych i nieustannie pracuje pomimo wyczerpania. Swoją postawą zjednuje sobie przyjaciół. Dżuma powoduje, że uodparnia się na widok ludzkiej śmierci, co pozwala mu znieść odejście najbliższych.

Muszę przyznać, że „Dżuma” ponownie mnie zachwyciła. Udało mi się dojrzeć głębsze znaczenie tej powieści, które nie do końca rozumiałem, kiedy czytałem ją po raz pierwszy. Zdecydowanie polecam tę książkę wszystkim czytelnikom, ale radzę ją jednak czytać w dojrzalszym wieku.

Moja ocena: 8/10

Czytaliście „Dżumę”? Lubicie twórczość Alberta Camusa? Zapraszam do komentowania.

Please follow and like us: