Germinal – Emil Zola

Tytuł: Germinal

Autor: Emil Zola

Wydawnictwo: Zielona Sowa

Liczba stron: 352

Okładka: Twarda

Rok wydania: 2006

ISBN: 978-83-743514-1-6

„Germinal” obok „Nany” to najbardziej znana książką Emila Zoli. A zarazem jedna z największych powieści nurtu naturalistycznego.

Emil Zola urodził się w 1840 roku w Paryżu, w rodzinie włoskich emigrantów. Kształcił się w Liceum Aix-en-Provence, gdzie poznał malarza Paula Cézanne’a, z którym przyjaźnił się następnie przez całe życie. Pierwszym znaczącym zajęciem twórcy była praca w wydawnictwie Librairie Hachette. W 1871 roku Zola zadebiutował, jako powieściopisarz. Początkowo był niedoceniany przez krytykę, jednak z czasem osiągnął znaczącą pozycję w literackim świecie. Znanym epizodem w biografii Zoli jest fakt, że otwarcie bronił Alfreda Dreyfusa, francuskiego oficera oskarżonego o zdradę. Twórca napisał w tej sprawie list otwarty do samego prezydenta Felixa Faure i nie zawahał się użyć ostrych słów. Zola zmarł w 1902 roku w Paryżu w wyniku zatrucia tlenkiem węgla. Dokładnych przyczyn jego śmierci jednak nigdy nie zbadano, a wokół tego wydarzenia narosło wiele różnych teorii.

Akcja powieści rozgrywa się w latach 60. XIX wieku i opowiada o losach francuskich górników. Początkujący górnik Stefan Lantier próbuje się odnaleźć w górniczej społeczności i podołać trudnym warunkom pracy. Wsparcia szuka w rozwijających się ideach socjalistycznych, pod wpływem, których próbuje wzniecić w kopalni strajk. Sytuacja wymyka się spod kontroli.

Początkowo powieść jest bardzo wciągająca. Poznajemy wtedy wszystkich głównych bohaterów i cały mroczny świat, w jakim żyją. Niestety dalej akcja mocno zwalnia, co bardzo mocno wpłynęło na moją końcową ocenę książki. Powieść robi się mocno przegadana na tematy polityczne, co w pewnym momencie zaczęło mnie nudzić. Dopiero od chwili wybuchu strajku robi się dużo ciekawsza, a ostatnie trzydzieści stron to już sama przyjemność, od których nie mogłem się oderwać.

Autor w „Germinalu” opisał dwie klasy społeczne, które żyją tuż obok siebie, ale krańcowo się od siebie różnią. Pierwszą z nich są pracodawcy. Są to osoby zamożne, traktujące robotników, jako gorszych od siebie i niezwracające uwagi na to jak wygląda życie ich siły roboczej. Drugą grupą są górnicy. Żyją oni w skrajnej nędzy, ponieważ wynagrodzenie, jakie otrzymują za swoją katorżniczą pracę nie zapewnia im nawet minimalnego poziomu życia. Rodziny są wielodzietne, co powoduje, że wszyscy ich członkowie od najmłodszych lat muszą pracować w kopalniach, która są jedynymi miejscami pracy. Przygodne stosunki seksualne, wszechobecny głód i bród, a jedyną rozrywką jest wypicie kufla piwa w szynku naprzeciwko kopalni – tak wygląda życie mieszkańców Montsou. Wybuch strajku budzi w tych ludziach prymitywne instynkty. Wycieńczeni głodem i chorobami zaczynają zachowywać się jak dzikie zwierzęta. Idealnie opisał to Zola w scenie bezczeszczenia zwłok zamordowanego sklepikarza przez rozszalały tłum:

„Mouquette ściągnęła mu spodnie, a Brule i pani Levaque rozłożyły nogi, po czym Brule kościstymi rękami wiedźmy chwyciła genitalia. Objęła je ręką i szarpnęła, aż wygiął się jej suchy grzbiet i strzeliły stawy rąk. Ale miękkie organy oparły się. Musiała chwycić jeszcze raz i ciągnąć długo, nim wreszcie wydarła krwawy, kosmaty ochłap mięsa. Poczęła nim wywijać w powietrzu, wydając okrzyki triumfu”

Dosyć trudny język, jakim książka została napisana, spora ilość zawartej w niej polityki, wstrząsające zachowania strajkujących osób, a nawet bardzo realistycznie opisana scena śmierci konia pod koniec powieści, wszystko to powoduje, że „Germinal” nie jest lekką lekturą. Pomimo niezbyt dużej objętości, przeczytanie jej zajęło mi prawie miesiąc. Jednak bardzo dobry początek i wciągające zakończenie sprawiły, że czas spędzony z powieścią Zoli nie uważam za stracony. Po skończeniu książki nasunęła mi się myśl, że mimo tego, że od czasu napisania „Germinalu” upłynęło prawie sto pięćdziesiąt lat, to treść zawarta w nim jest nadal aktualna. Nadal można spotkać na świecie takie miejsca, gdzie tuż obok siebie żyją dwie klasy społeczne, a jedna z nich wykorzystuje drugą.

Moja ocena: 6/10

Czytaliście „Germinal”? Lubicie twórczość Emila Zoli? Zapraszam do komentowania.

Please follow and like us:
  • Pingback: Podsumowanie miesiąca – lipiec 2017.()

  • Czytałem i sobie bardzo cenię – naturalizm zawsze mnie fascynował. Ta surowość, pierwotność i ukazanie wszystkiego dokładnie takiego, jakim jest. Brak owijania w bawełnę i przedstawianie faktów – razem z tymi bardzo niewygodnymi. Zola jest dość specyficzny, bo w swoich dziełach wrzucał mnóstwo polityki, a w Germinalu i przedstawieniu klasy robotniczej niestety bez tej nieszczęsnej polityki by się nie obyło. W końcu to jak wyglądał przeciętny dzień najmniejszego żuczka w przemysłowej machinie zależał od „ludzi na górze”. Lektura z pewnością trudna i bardzo wymagająca – rzeczywiście może w wielu miejscach nudzić. 🙂

    • Dla mnie to trochę powieść – pochwała socjalizmu. Nie wybijajcie się, dobrze jest jak jest. Powiem Ci, że jak ją skończyłem czytać, to mi się mniej podobała. Po paru dniach jakoś do mnie dopiero doszła 🙂

      • Czasem mam wrażenie, że z tego typu powieściami jest jak z brukselką albo maślanką – zaczynają smakować dopiero w pewnym konkretnym wieku, różnym dla wszystkich ludzi. A czasem nigdy nie zaczynają smakować. 🙂

        • Coś w tym jest. Jest to książka, do której trzeba dorosnąć.