Kobieta – Jack Ketchum/Lucky McKee

Tytuł: Kobieta

Autor: Jack Ketchum/Lucky McKee

Wydawnictwo: Replika

Liczba stron: 220

Okładka: Miękka

Rok wydania: 2012

ISBN: 978-83-7674-220-5

Napisana do spółki z Luckym McKee „Kobieta”, to ostatnia część ketchumowej trylogii o kanibalach.

Jack Ketchum (właściwie Dallas William Mayr) urodził się 10 listopada 1946 roku w Livingston. Był znanym amerykańskim pisarzem, specjalizującym się w powieściach grozy. Swoje książki wydawał również pod pseudonimem Jerzy Livingston. Zanim pod koniec lat 70-tych ubiegłego wieku chwycił za pióro, podejmował się różnych zajęć. Był m.in. aktorem, piosenkarzem, sprzedawcą, agentem literackim i nauczycielem. Napisał kilkanaście powieści, z których kilka zostało przeniesionych na taśmę filmową. Kilkukrotnie zdobywał nagrodę Brama Stokera, najbardziej prestiżową nagrodę dla utworów grozy. Był także autorem wielu opowiadań. Prywatnie pisarz mieszkał w Nowym Jorku, gdzie zmarł 24 stycznia 2018 roku.

Lucky McKee urodził się w 1975 roku w Jenny Lind w stanie California – producent, reżyser, scenarzysta, i aktor filmowy, specjalizujący się w horrorach. Od kilku lat pracuje przy filmowych adaptacjach powieści Ketchuma.

Kobieta, ostatnia z plemienia kanibali, jest dzika. Christopher Cleek jest dobrze sytuowanym prawnikiem z modelową rodziną, który ją schwytał, uwięził i postanowił ucywilizować. Jego cyniczny sadyzm kontra jej pierwotne instynkty. I jej prosta filozofia: pożywienie wtedy jest wartościowe, gdy ma świadomość bycia pożywieniem. A któż jest bardziej świadomy niż człowiek… Kto zwycięży w tym starciu?

Zaczynając czytać „Kobietę”, miałem spore obawy czy nie będzie to kolejna książka Ketchuma, która mnie rozczaruje. Po „Potomstwie”, które okazało się marną kopią „Poza sezonem” zupełnie nie miałem ochoty na kolejną nieudaną powtórkę z rozrywki. Na szczęście autor drugi raz nie popełnił tego samego błędu i dostałem takiego Jacka, jakiego lubię najbardziej, czyli masakrującego mnie psychicznie.

Powieść zaczyna się w modelowym dla Ketchuma stylu, czyli bardzo spokojnie i sielankowo. Poznajemy typową amerykańską rodzinę, której na pierwszy rzut nie można nic złego zarzucić. Jednak z każdą kolejną stroną zaczynają wypływać na wierzch kolejne głęboko skrywane patologie. Przemoc fizyczna, molestowanie seksualne, kazirodcza ciąża, znęcanie się nad zwierzętami a do tego rodzinna tajemnica skrywana gdzieś głęboko w psiej budzie. Momentami miałem wrażenie, że czytam drugą część „Złe” Michała Jana Chmielewskiego. Jakby tego wszystkiego było mało, to głowa rodziny postanawia ucywilizować dziką kobietę, poprzez uwięzienie jej w piwnicy własnego domu. I chociaż od tego momentu spodziewałem się jak będzie wyglądało zakończenie, to ostatnie trzydzieści stron zwaliło mnie z nóg. Końcówka „Kobiety” pędzi z taką szybkością, jakiej nie powstydziłby się sam Robert Kubica na torze Monza. Hektolitry krwi, wnętrzności wypływające na wierzch a do tego wszystkiego poznajemy tajemnicę psiej budy. Muszę przyznać, że po przeczytaniu tego fragmentu musiałem zrobić sobie krótką przerwę na pozbieranie się. Nie wiem, co takiego siedziało w głowie Ketchuma, że tworzył takie rzeczy, ale ten facet naprawdę potrafi mną wstrząsnąć jak żaden inny pisarz.

„Rozkrawa mu brzuch od krocza po mostek. Do miękkich partii ostrze nadaje się idealnie. Mężczyzna jest zdumiony, że idzie tak gładko. Nawet nie wie, co się dzieje. Kobieta mu demonstruje. Odrzuca ostrze, kuca przy nim i sięga z obu stron podłużnej rany, jakby odgarnia wysokie trawy – otwiera go i zanurza wewnątrz głowę. Poprzez gorąco i wilgoć słyszy jak krzyczy.”

Do książki jest dołączone króciutkie opowiadanie „Reproduktor”, które opowiada o dalszych losach bohaterów „Kobiety”. Nie jest to rewelacyjna nowela, ale zdecydowanie warta przeczytania, chociażby ze względu na bardzo intrygujące zakończenie.

„Kobieta” to powieść, która zawiera elementy znane z innych utworów Ketchuma. Miłośnicy Jacka znajdą w niej odniesienia do „Dziewczyny z sąsiedztwa”, „Jedynego dziecka”, „Rudego” i oczywiście do dwóch pierwszych części trylogii Dead River. Dla mnie jest to jedna z lepszych pozycji w dorobku tego autora. Zdecydowanie polecam tę lekturę wszystkich miłośnikom klimatów gore. Na pewno wszyscy wielbiciele autora „Zabawy w chowanego” będą także usatysfakcjonowani. Ja byłem.

Moja ocena: 8/10

Czytaliście „Kobietę”? Co sądzicie o trylogii Dead River? Zapraszam do komentowania.

Please follow and like us:
  • Ciacho

    No i gitara. Jak Ketchum znowu poharatał to znaczy, że typowo w jego stylu. Musze to w końcu kupić. 🙂

    • Kupuj jak najszybciej. Powiem Ci, że nie spodziewałem się, że mnie tak telepnie. Książka świetna. Tym bardziej się zastanawiam po jaką cholerę to Potomstwo powstało.

      • Ciacho

        Przez lato może, bo teraz mi się tyle nasrało książek do przeczytania, że mam do końca czerwca, a i tak jeszcze premiery Kinga, Irvinga, wznowione Mgły Avalonu. Myślę czasem czyby nie walną w ścianę, żeby dostać L4 i ponadrabiać to szybciej. 😀

        • Hehehe. Pomysł niezły. Przemyśl. Ja oprócz Kinga póki co mam posuchę z nowościami, dlatego teraz sobie spokojnie starocie poczytam.

          • Ciacho

            Bo ty za bardzo fantastyki jako takiej nie czytasz. Jakbyś czytał to taki Sanderson i Simmons też jak mi zajęliby Ci cały miesiąc czytania. A gdzie tam reszta książek.

          • Masz rację. Z fantastyką mi nie po drodze. Ale i tak jak patrzę na półkę Chcę przeczytać na LC, to jest tam grubo ponad 100 książek, więc na brak lektur nie narzekam 🙂

          • Ciacho

            Horror to też fantastyka, ale mi chodzi właśnie o pozostałe dwa gatunki, czyli sf i fantasy, których nie czytujesz za bardzo. A ja a i owszem. Ale nie wiem czy niedługo nie zrobię detoksu, bo już powoli czuję przeciążenie. Może przez tą pogodę za oknem rozkojarzenie mnie łapie i bardziej na zewnątrz wyjście ciągnie.
            Ta, ty patrzysz na wirtualną półkę na LC i widzisz ponad 100, a ja idę do swojego pokoju i staję przed półką, gdzie widzę ponad 200 nieprzeczytanych. 😀

          • Jeżeli Cię to pocieszy, to te ponad 100 praktycznie w całości są na półce w mojej biblioteczce 😀

          • Ciacho

            Hehe, nie pociesza, bo i tak ja to będę czytał i miał u siebie. 😛 Ale spoko, mnie to akurat nie boli, bo od początku założenie moje było jasne ‚mieć taką biblioteczkę różnorodną, że jak podejdę to co bym nie chciał gatunkowo to coś znajdę dla siebie nowego lub znanego’, no to z nowych nieprzeczytanych mam ponad 200, więc jest w czym wybierać. 😀

          • Bo to jest zdrowe podejście. Jak patrzę na ludzi na forum Kinga, którzy mają milion książek tylko jednego autora, to ja tego nie kumam. Tak samo jak ktoś czyta np. samą fantastykę. Moim zdaniem warto znać inne gatunki, bo w każdym z nich raczej znajdziemy coś dla siebie. Moja biblioteczka tez się cały czas rozrasta i jest w niej gatunkowy miszmasz.

          • Ciacho

            Mi się te biblio od Kinga podobaja, co to mają wszystko. Tylko to jest po prostu niepraktyczne. Na co mi 10 wydań jednej książki do każdej z jego twórczości? Już ktoś mógłby mi powiedzieć, że mam cztery różne „Wielkiego marszu”, a co dopiero gdyby to pomnożyć przez całą twórczość SK, czyli ponad 60. To ja bym miał 60% książek w domu tylko Kinga. Nie ma opcji. Uwielbiam gościa i mam prawie wszystko + specjalne wydania + komiksy i filmy będą i już dość miejsca zajmuje, co widać gołym okiem, bo żaden inny autor tak nie ma. Zresztą nie wyobrażam sobie inaczej, jeśli właśnie się tak róznorodnie czyta. Bo co w innym przypadku, sam King a potem albo wypożyczanie, albo tylko czytnik. Jedno i drugie u mnie odpada w takim wymiarze. Czyli podsumowując: jest dobrze jak jest teraz. 😀

          • Zależy co kto lubi. Ja mam wszystkie książki Kinga i w zupełności po jednym egzemplarzu mi wystarczy. Dla mnie sen posiadanie więcej niż jednego egzemplarzu jest tylko wtedy, gdy są to jakieś białe kruki i jest to inwestycja.

          • Ciacho

            No dokładnie.

  • Oho, znowu Ketchum 😛

    • No trylogię musiałem w miarę szybko ogarnąć 🙂 Ale mam jeszcze inne nieprzeczytane Ketchumy na półce 😛