Konopielka – Edward Redliński

Tytuł: Konopielka

Autor: Edward Redliński

Wydawnictwo: De Agostini Polska Sp. z o.o.

Liczba stron: 226

Okładka: Twarda

Rok wydania: 2003

ISBN: 83-7316-205-4

Wsi spokojna, wsi wesoła! „Konopielka” Edwarda Redlińskiego jest zaliczana do najwybitniejszych pozycji prozy chłopskiej. Jednak jak to często bywa to, co uznawane jest za klasykę, niekoniecznie musi się każdemu podobać. Tak właśnie jest w tym przypadku.

Edward Redliński urodził się 1 maja 1940 roku we Frampolu k. Białegostoku – polski prozaik, scenarzysta i dramatopisarz, reporter. Absolwent Wydziału Geodezji i Kartografii Politechniki Warszawskiej, jak również Studium Dziennikarskiego Uniwersytetu Warszawskiego. Pracował w „Gazecie Białostockiej” oraz w tamtejszym radiu. Przez jakiś czas udzielał się także w warszawskim tygodniku „Kultura”, lecz został stamtąd usunięty po tym, jak w reportażu skrytykował białostockie władze partyjne. W latach 1984-1991 przebywał w Stanach Zjednoczonych. Redliński to dwukrotny laureat nagrody dziennikarskiej im. J. Bruna, trzykrotny – nagród literackich im. Stanisława Piętaka. Jego twórczość zaliczano początkowo do nurtu tzw. literatury chłopskiej.

Mieszkańcy Taplar od pokoleń żyją spokojnie i po bożemu, w ciemnocie, brudzie i zabobonie. Wielki świat z jego diabelskimi wynalazkami, jak radio czy widelec, szczęśliwie omija ich wioskę. Niestety, pewnego dnia władze powiatu postanawiają przeprowadzić elektryfikację i otworzyć we wsi szkołę. Do Taplar przyjeżdża nauczycielka, która – choć jest delikatną miastową panienką – zupełnie burzy dotychczasowy porządek.

„Konopielka” to trudna w odbiorze książka. Po pierwsze jest napisana gwarą, która może odstraszyć niektórych czytelników. Trudny język spowodował, że w czasie czytania musiałem być maksymalnie skupiony, ale i tak kilkakrotnie byłem zmuszony zajrzeć do słownika, żeby znaleźć znaczenie niektórych słów. Po drugie w książce jest bardzo dużo opisów. Już pierwsze kilka stron zawiera bardzo szczegółowy opis narodzin cielaka. Każda czynność i wydarzenie są tak dokładnie i drobiazgowo opisane, że w pewnym momencie robi się to po prostu męczące. Natomiast największym plusem tej powieści są pięknie zobrazowane staropolskie tradycje, wierzenia i zabobony. Redlińskiemu doskonale udało się przedstawić wiejski folklor i ludzi, którzy chociaż żyją prymitywnie, to są bardzo szczęśliwi.

„Najtrudniejsza sprawa ze sraniem, mowio Dunaj po cichu. Dzie ona chodzić bedzie? Toż nie za stodołe!
A coż takiego?
Y, jakoś nie wypada, żeb urzędniczka dópe na wiater wystawiała.
Przyzwyczai sie. A u was dzisiaj dzie chodziła?
Do świńskiego chlewa.
Toż i u mnie chlew jest.
Ale przydałby sie specjalny budyneczek.
E, nie bede deskow marnował na czyjeś wydumki. Jak jej w chlewie kiepsko, niechaj kroi do waliski!”

Kaziuk, czyli główny bohater, to klasyczny przedstawiciel męskiej części wiejskiej populacji. Jako głowa rodziny nie znosi sprzeciwu i oczekuje od swoich najbliższych bezwzględnej dyscypliny i posłuszeństwa. Jako zatwardziały konserwatysta nie akceptuje żadnych zmian ani nowości. Dopiero pojawienie się w jego życiu nauczycielki z miasta, a właściwie jego erotyczna fascynacja jej osobą sprawia, że zachodzi w nim wewnętrzna przemiana. Pod jej wpływem doprowadza do rewolucyjnej sytuacji, która stawia buntownika w konflikcie z całą wsią , a także częścią własnej rodziny.

Na podstawie książki w 1981 roku został nakręcony film w reżyserii Witolda Leszczyńskiego, w którym główną rolę zagrał Krzysztof Majchrzak.

„Konopielka” pomimo kilku naprawdę zabawnych fragmentów nie porwała mnie. Trudny język i bardzo duża liczba opisów sprawiły, że czytanie tej lektury nie było dla mnie zbyt dużą przyjemnością. Poza przesłaniem, że do każdego miejsca na świecie zapuka cywilizacja i nowoczesność, nie znalazłem w tej powieści żadnego głębszego sensu. Dla mnie jest to jedna z tych książek, które trzeba przeczytać, ale niekoniecznie warto o nich pamiętać.

Moja ocena: 5/10

Czytaliście „Konopielkę”? Lubicie twórczość Redlińskiego? Zapraszam do komentowania.

 

 

Please follow and like us:
  • Widzę, że na lektury szkolne Cię bierze. 😀

    I tak „Konopielkę” czytałam i nic, a nic z niej już nie pamiętam. Wracać jednak do niej nie zamierzam. 🙂

    • Lektury tak, bo po latach inaczej się rozumie książki, które w szkole były katorgą, bo musiało się je w tydzień przeczytać. Po drugie Konopielka nie była moją lekturą. A po trzecie ja też już raczej do niej nie wrócę 🙂

      • Ostatnio doszłam do tego samego wniosku co do lektur szkolnych. I ta ciekawość, jakie wrażenia po lekturze będę mieć teraz 🙂 Zaczęłam od „Przedwiośnia” Żeromskiego. Pozdrawiam!

        • Przedwiośnie – oj jedna z najnudniejszych lektur 🙂 I jakie wrażenia?

          • Zupełnie odmienne, niż te kilkanaście lat temu. Na wiele ważnych problemów wtedy w ogóle nie zwróciłam uwagi. Nie łączyłam wszystkich faktów tak jak teraz. Słowem, ciesze się, że teraz przeczytałam tę książkę jeszcze raz 🙂

          • No i super. Mi się wydaję, że wiele lektur wspominamy fatalnie, bo jesteśmy czasami za głupi na ich czytanie w tak młodym wieku. Wielu rzeczy nie rozumiemy, podtekstów, drugiego dna. To przychodzi z wiekiem.

          • Zgadzam się z Tobą , ale jest jeszcze jedna kwestia. Narzucanie interpretacji. W szkole nauczyciel nie pytał mnie o moje wrażenia, nie interesowało go jak odbieram daną powieść czy jak łącze fakty i czy w ogóle je łącze. On mi mówił, jak mam daną powieść rozumieć 🙂

          • To też, a do tego jeszcze presja czasu. Nie czytało się dla przyjemności, tylko ,,na za tydzień”.