Łysek z pokładu Idy – Gustaw Morcinek

Tytuł: Łysek z pokładu Idy

Autor: Gustaw Morcinek

Wydawnictwo: Siedmioróg

Liczba stron: 44

Okładka: Miękka

Rok wydania: 2017

ISBN: 978-83-7568-599-2

Jestem na takim etapie czytelniczego życia, że czuję potrzebę przypominania sobie książek, które czytałem w dzieciństwie. Spowodowane jest to chęcią sprawdzenia, jak na takie lektury spojrzę, jako osoba dorosła. Właśnie dlatego sięgnąłem po „Łyska z pokładu Idy” Gustawa Morcinka.  

Gustaw Morcinek, właściwie Augustyn Morcinek urodził się 25 sierpnia 1981 w Karwinie na Śląsku Cieszyńskim. Polski pisarz związany ze Śląskiem, nauczyciel, działacz publicystyczny i poseł na Sejm PRL I kadencji (1952–1956), członek Ogólnopolskiego Komitetu Frontu Jedności Narodu w 1958 roku. Pochodził z bardzo biednej rodziny. Już jako roczne dziecko, na skutek śmierci ojca, stał się półsierotą. W wieku 16 lat rozpoczął pracę w kopalni. Dzięki zbiórce pieniędzy przez kolegów z pracy Morcinek mógł ukończyć Polskie Seminarium Nauczycielskie w Białej. W czasie I wojny światowej został powołany do służby wojskowej w austro-węgierskim garnizonie w Cieszynie. Od 1919 do 1935 pracował jako nauczyciel w Skoczowie. W okresie międzywojennym stał się jednym z najbardziej znaczących śląskich pisarzy tworzących po polsku. W czasie II wojny światowej trafił do obozów w Skrochowitz, Sachsenhausen i Dachau. Kilka razy proponowano mu podpisanie volkslisty. Za każdym razem odmawiał. Po wojnie ponownie wrócił do pisania, jednak nie osiągnął takiego poziomu uznania literackiego jak w latach 20. i 30. XX wieku. Odznaczony Krzyżem Komandorskim Orderu Odrodzenia Polski (1959). Zmarł na białaczkę  20 grudnia 1963 w Krakowie.

Łysek trafia do pracy przy kolejce przewożącej węgiel chodnikiem nazywanym przez górników pokładem Idy. Jego towarzyszem pracy, a z czasem również i „rozmów”, zostaje niejaki Kubok. Górnik dostrzega w Łysku niezwykle pracowitego, bystrego i doskonale rozumiejącego jego gadaninę kompana. Koń staje się ulubieńcem wszystkich pracowników pokładu Idy, którzy chętnie rozpieszczają go rozmaitymi smakołykami z wdzięczności za nieocenioną pomoc i ciężką pracę.

„Łysek z pokładu Idy” to króciutka nowelka, której przeczytanie zajęło mi kilkanaście minut. Napisana jest ona bardzo prostym językiem, chociaż niektórych czytelników może odstraszyć początkowy fragment zawierający dialogi napisane śląską gwarą. Opowiada ona historię bardzo inteligentnego konia Łyska, który zostaje zmuszony do pracy w jednej ze śląskich kopalni. Początkowo nieufny i przerażony, z czasem staje się niezastąpionym członkiem górniczej załogi i swego rodzaju maskotką.

Książka z jednej strony porusza problem wykorzystywania zwierząt dla potrzeb człowieka, nawet kosztem doprowadzenia do ich kalectwa. Niewyjeżdzający na powierzchnię i praktycznie żyjący cały czas w ciemnościach Łysek, zaczyna z każdym dniem co raz mocniej ślepnąć. Przepisy i oszczędność pieniędzy stawiane są ponad zdrowie i życie konia. Z drugiej strony nowela pokazuje jak wielka może być przyjaźń pomiędzy człowiekiem a zwierzęciem. Kubok i Łysek dzięki wspólnej pracy stają się praktycznie nierozłączni. Górnik co raz bardziej przywiązuje się do swojego towarzysza i co raz mocniej przejmuje się jego losem. Koń z kolei zaczyna traktować jego, jako swojego jedynego opiekuna. Ta wyjątkowa relacja między nimi doprowadza do wydarzenia, które w końcu odmieni los zwierzęcia.

„Łysek z pokładu Idy” to książka, którą warto sobie odświeżyć. Pomimo tego, że nie jest to jakaś wybitna literatura, to czytając ją można się wzruszyć, a także zastanowić, w jaki sposób my sami traktujemy swoje czworonogi. Polecam.

Moja ocena: 7/10

Czytaliście „Łyska z pokładu Idy”? Lubicie wracać do książek, które czytaliście w dzieciństwie lub młodości? Zapraszam do komentowania.

 

Please follow and like us:
  • No, to wyciągnąłeś klasykę dopiero – chociaż zauważyłem, że niestety wiele osób nawet w moim wieku nie kojarzy ani tego, ani Emila ze Smalandii (jako, że noszę to samo imię to dość często jestem wysyłany do drewutni :P).

    • To ja Ci powiem, że o tym Emilu też po raz pierwszy słyszę/czytam 😀

      • No to masz akurat wyzwanie! 😛 Chociaż to jakby nie patrzył literatura dziecięcia, napisana w końcu przez Astrid Lindgren – ale to akurat tylko podkreśla, że jest to dobra literatura. 😀

    • Honorata Wrona

      Emila czytałam dzieciom na praktykach w szkole (2 klasa podstawówki), więc rośnie pokolenie uwielbiające Smalandię 🙂

      • O, to dobrze wiedzieć! 😀 Zawsze to miła odmiana od współczesnych bajek i historyjek. 😀

  • Ho, ho! To odpaliłeś teraz lekturę z dzieciństwa 🙂 Czytałem bodaj w pierwszej klasie i bardzo mi się wtedy podobała. Ale obawiam się, że dziś to już nie byłoby to samo 😉

    • Na pewno nie jest to literatura wysokich lotów (do Lehane Morcinkowi daleko :P), ale naprawdę miło mi się ją czytało. Książka z morałem i ucząca dobroci dla zwierzaków.

  • Honorata Wrona

    Fajnie jest wrócić do książek dzieciństwa 🙂 Ja mam ich dużo w planach na ten rok, przez co stworzyłam u siebie serię Powrót do przeszłości 🙂 Obecnie odświeżam Belgariadę. „Łyska” czytałam dawno temu i nie dla tego, że musiałam jako lekturę, ale przez to że to jedna z ulubionych książek mojej mamy 🙂
    https://myshelfandbooks.blogspot.com

    • Bardzo fajny pomysł. Niektóre lektury się nie starzeją, więc możesz mieć kupę frajdy z tych książek.

  • Pamiętam, że płakałam jak głupia nad Łyskiem i tym, jak oślepł, kiedy czytałam tę książkę i chyba nie chcę do tego wracać póki co 🙂

    • Wcale Ci się nie dziwię, bo Łyska można polubić. A dla młodego i wrażliwego czytelnika, taka krzywda może wpłynąć dołująco.

    • Miałam dokładnie tak samo. Byłam poryczana, usmarkana jeszcze przez godzinę po czytaniu. Mama się zastanawiała o co chodzi.

      • Wrażliwe dziewczyny, dlatego teraz tak pięknie piszecie o książkach 🙂