Oczytany poleca: Zapowiedzi książkowe na październik i listopad 2017

 

Końcówka 2017 roku zapowiada się bardzo interesująco pod względem książkowych premier, jakie mają się ukazać na rynku. Chciałbym Wam polecić kilka pozycji, które na pewno pojawią się w mojej biblioteczce.

Stephen King i Owen King – Śpiące królewny

W przyszłości tak realistycznej i bliskiej, że mogłaby być współczesnością, coś dziwnego dzieje się z kobietami, które zasypiają: szczelnie owija je zwiewna substancja przypominająca kokon. Gdy ktoś je budzi, gdy obrastający je materiał zostaje naruszony bądź zerwany, uśpione kobiety wpadają w dziką furię i stają się szaleńczo agresywne; śpiąc, przenoszą się do innego świata − świata, w którym panuje harmonia, a konflikty są rzadkością. Tajemnicza Evie jest jednak odporna na błogosławieństwo, bądź klątwę, niezwykłej śpiączki. Czy jest medyczną anomalią, którą należy przebadać? A może demonem, którego trzeba zabić? Porzuceni mężczyźni, zdani na siebie i swoje coraz bardziej prymitywne odruchy, dzielą się na wrogie frakcje, niektórzy pragną zabić Evie, inni ją ocalić. Część wykorzystuje panujący chaos, by zemścić się na starych bądź nowych wrogach. W świecie nagle opanowanym przez mężczyzn wszyscy uciekają się do przemocy.

Osadzona w małym mieście w Appalachach, gdzie największym pracodawcą jest więzienie kobiece, powieść „Śpiące królewny” to dająca do myślenia, nadzwyczajnie wciągająca historia, która dziś wydaje się szczególnie aktualna.

 Data premiery: 24.10.2017

Wydawnictwo Prószyński i S-ka


Stephen King i Richard Chizmar – Pudełko z Guzikami Gwendy

Opowiadanie napisane wspólnie z Richardem Chizmarem, którego akcja rozgrywa się w miasteczku Castle Rock w 1974 roku.

Istnieją trzy drogi prowadzące do Castle View z miasteczka Castle Rock: Trasa 117, Pleasant Road i Schody samobójców. Każdego dnia latem 1974 roku dwunastoletnia Gwendy Peterson wybierała schody podtrzymywane na mocnych, żelaznych śrubach nad klifem. Na szczycie schodów Gwendy łapała oddech, słyszała krzyki bawiących się dzieci. Z oddali słychać uderzenie kija bejsbolowego, to ćwiczący członkowie Ligi seniorów przed charytatywnym meczem z okazji Święta Pracy.

Pewnego dnia ktoś obcy zawołał do Gwendy: „Hej dziewczynko! Podejdź tu, pogadamy sobie”. Na ławce siedział mężczyzna w czarnych dżinsach, czarnym płaszczu i białej koszuli rozpiętej pod szyją. Na głowie miał mały czarny kapelusz. Nadejdzie czas, gdy ten kapelusz zacznie pojawiać się w koszmarach Gwendy…

Data premiery: 22.11.2017

Wydawnictwo Albatros


Larry McMurtry – Na południe od Brazos

Oddana po raz pierwszy do rąk czytelników w 1985 roku „Na południe od Brazos” Larry’ego McMurtry’ego to powieść wyjątkowa. Larry McMurtry stworzył western z krwi i kości, zachwycający nawet tych, którzy za westernami nie przepadają; napisany z rozmachem, pełen mistrzowsko wykreowanych, wielowymiarowych postaci, uchwyconych w nad wyraz realistycznej, niespiesznej fabule. Książkę bez wad, literackie arcydzieło, które bawi, smuci, wzrusza, skłania do refleksji.

Jeśli miałbyś w swoim życiu przeczytać tylko jeden western, przeczytaj „Na południe od Brazos”.
(„USA Today”)

Data premiery: 25.10.2017

Wydawnictwo Vesper


John Grisham – Theodore Boone: Zbieg

Trzynastoletni Theo Boone myślał, że największe niebezpieczeństwo już minęło, ale znów przyjdzie mu się zmierzyć z dawnym wrogiem, którym jest Pete Duffy, groźny morderca i zbieg. Gdy pewnego dnia w waszyngtońskim metrze Theo zauważa znajomą twarz, wie, że dostał drugą szansę. Szybka reakcja sprytnego nastolatka doprowadza Duffy’ego przed sąd. Ale teraz znany kryminalista już wie, kim jest jego przeciwnik i nie zamierza mu odpuścić. Theo znajdzie się w wielkim niebezpieczeństwie, ale zrobi wszystko, by sprawiedliwości stało się zadość.

Data premiery: 11.10.2017

Wydawnictwo Albatros


Co sądzicie o tych książkach? Jakie macie plany zakupowe na ostatni kwartał? Zapraszam do komentowania.

Please follow and like us:
  • Ciacho

    3 z 4 dla mnie. Ale w sumie nie dziwota. A i po tego Grishama kiedyś może, może, nie wykluczam. My, fani Kinga, to mamy się dobrze, nie uważasz? Nie dość, że systematycznie rok w rok po 2 książki + w cholerę wznowień, to jeszcze nowe ekranizacje i inne akcje związane z SK. Że już nie wspomnę o książkach rodziny (Owena, Joe i czasem Tabithy). 🙂

    • Masz rację. Aż mnie ciarki przechodzą, że Królowi stuknęła siedemdziesiątka – co my będziemy czytać, jak kiedyś nadejdzie kres 🙂 A wracając do wpisu, to faktycznie super sprawa. Na te trzy pierwsze jestem mega napalony i już się nie mogę doczekać premiery.

      • Ciacho

        No jest ten Joe, który ma styl bardzo podobny i mi odpowiada, chociaż jest bardziej współczesny. SK nie zastąpi, ale jak się jeszcze trochę poprawi to będzie bardzo dobrze. 🙂 Ale SK będzie pisał aż do śmierci pewnie, on to za bardzo kocha. To widać przecież. On już przy tym, co zarobił, mógł dawno skończyć pisać, bo kasa będzie wpływać na konto dla przyszłych daleko dalekich pokoleń Kingów. 🙂

        • No ja się muszę w końcu porwać na któregoś z synów, bo jakoś nie miałem jeszcze okazji. Znając już troszkę mój gust – co byś mi polecił?

          • Ciacho

            Jak Ci się podobał „Bastion” to dla porównania sięgnij po wersję Joego, czyli „Strażaka”. Bardzo dobra książka. Chociaż „Bastion” mi się bardziej podobał.

          • Z tego co widzę na Lubimy czytać, to jest drugą w kolejności książką Joego pod względem oceny, zaraz po NOS4A2.

          • Ciacho

            Być może NOS lepszy, nie wiem, nie czytałem. Ja znam ogólnie tylko „Strażaka” i „Rogi”.

          • No właśnie te ,,Rogi” mnie zaintrygowały. I widzę, że masz już zbiór opowiadań na sumieniu 🙂 Czysty ojciec. Zresztą ,,urodę” też ma po tatusiu 🙂

          • Ciacho

            No, mam to nawet, ale jeszcze nie czytałem. TO prawda, podobni. Hill to ogólnie był w Niemczech jakiś czas temu i tam go nasza polska ekipa mega przywitała, co go zaskoczyło i najbardziej mu się podobało. Ciekaw jestem czy kiedyś się u nas pojawi, bo w SK to nie wierzę.

          • Kurde zachęciłeś mnie. Biorę się za poszukiwania tych książek 😛

          • Ciacho

            Hehehe, niewiele Ci trzeba, żeby zachęcić. 😛 Ja to pamiętam okres, kiedy potrafiłem czytać pod rząd 15 Kingów bez znużenia, taki byłem wkręcony! Ale to też początki mojego czytania, takiego samego z siebie, bo ja dopiero od matury tak zacząłem. Wcześniej same lektury wymagane i raz „Kod da Vinci”, bo miałem kompa niesprawnego przez 2 tyg i nie było co robić w domu. 😛 Potem stwierdziłem, że stopuję z tym Kingiem, bo nie będzie co czytać i tylko będę musiał czekać na nowości, a tak nie może być. Ale w sumie zbliżam się do tego momentu i pewnie zacznę czytać powoli po raz kolejny. 🙂

          • Poczytałem sobie opinie na Lubimy Czytać i mnie nakręciły trzy tytuły. A tak poza tym, to w końcu syn mojego ukochanego pisarza, więc trochę wstyd nie znać żadnej jego książki. A co do Króla, to miałem podobnie. Słyszałem od kumpli, że czytają jakiegoś tam Kinga. Ja w tym czasie zafascynowany Mayem i Grzesiukiem, nie bardzo miałem chęć czytać jakiegoś tam gościa z Ameryki. I pewnego razu poszedłem do biblioteki i zobaczyłem na półce Carrie. I tak od niechcenie wypożyczyłem. I pamiętam jak dzisiaj, sobota rano, rodzice pojechali na działkę, a ja się wziąłem za debiut Kinga. Kilka godzin i było po książce i od tamtej pory zaliczyłem wszystkie wydane w formie papierowej i podobnie jak Ty nic innego nie czytałem.

          • Ciacho

            No to wiesz, jak to było ze mną. Teraz bym tak raczej nie potrafił. Szybko bym się znudził, od 3 lat sobie mieszam gatunki i nazwiska, dzięki czemu nie mam znużenia i kryzysu, który wielu dopada.

          • U mnie pewnie też by tak było, ale to jest jak z pierwszą, nastoletnią miłością – cały czas chcesz mieć tego kogoś obok siebie 🙂 A obaj zaczynaliśmy Kinga w podobnym wieku, bo ja gdzieś zacząłem na początku liceum.

          • Ciacho

            Coś w tym jest. 🙂

          • A tak na marginesie – jaki był Twój pierwszy King?

          • Ciacho

            Wielki marsz.

          • To już teraz wiem skąd ta twoja miłość do tej książki 🙂

          • Ciacho

            No tak widzisz wyrobiła pewien obraz doskonałości dla mnie i każdą następną książkę od SK staram się do niej równać, ale bardzo rzadko się to udaje. Zielona mila, Dallas – te dwie najprędzej bym postawił w jednej linii z WM.

          • Melduję, że właśnie kupiłem 2 książki Hilla 😀
            Rogi i Upiory XX wieku 🙂

          • Ciacho

            Hehe, spoko. Internet czy stacjonarnie?

          • Antykwariat internetowy TEZEUSZ 🙂

  • Choć jestem fanem Grishama to seria przygód młodego Theodore’a dość średnio przypadła mi do gustu. Niby fajna i ciekawa, ale chyba jednak lepsza dla nastolatków 😉
    A nowe książki Kinga zapowiadają się interesująco 🙂

    • Ja jeszcze nie czytałem najnowszych Grishamów, ale z tego co słyszałem, to mocno obniżył loty ostatnimi czasy.

      • Tak, to prawda, ale w przypadku cyklu przygód Theodore’a Boone’a to nawet nie o to chodzi. Po prostu Theodore to taki prawniczy Tomek Sawyer 😉 Dobrze się czyta, ale jednak czytało by się lepiej, gdyby znów miało się 14 lat 🙂

        • Póki co Grishama znam tego bardziej dojrzałego. Co do Pana Boone jeszcze nie mam wyrobionej opinii, ale jakoś się specjalnie nie napalam 🙂

  • Wiewiórka w okularach

    Tyle książek, a pieniędzy na koncie dalej tak mało… 😉