Pięć lat kacetu – Stanisław Grzesiuk

Tytuł: Pięć lat kacetu

Autor: Stanisław Grzesiuk

Wydawnictwo: Książka i Wiedza

Liczba stron: 395

Okładka: Miękka

Rok wydania: 1982

ISBN: 83-05-11108-3

Czy można napisać książkę pełną humoru o piekle na ziemi? Stanisław Grzesiuk w „Pięć lat kacetu” udowodnił, że można. I to z rewelacyjnym skutkiem.

Stanisław Grzesiuk – pisarz samouk, popularny wykonawca piosenek warszawskiego folkloru miejskiego. Urodził się 6 maja 1918 r. w Małkowie koło Chełma. Gdy miał dwa lata, jego rodzice przenieśli się do Warszawy. Do 1940 roku mieszkał na Czerniakowie. W tymże roku został aresztowany i wysłany na roboty przymusowe do Niemiec, skąd został następnie wysłany do obozów koncentracyjnych w Dachau, a następnie Mauthausen-Gusen. Tam przebywał do momentu wyzwolenia obozu przez Amerykanów. Od 1947 r. zmagał się z gruźlicą płuc. Zmarł 21 stycznia 1963 r. w Warszawie. Jest autorem trzech powieści: „Boso, ale w ostrogach”, „Pięć lat kacetu” i „Na marginesie życia”.

„Pięć lat kacetu” to środkowa część autobiograficznej trylogii, chociaż została napisana, jako pierwsza. Grzesiuk opisuje w niej pięć lat swoich pobytów w trzech obozach koncentracyjnych: Dachau, Mauthausen oraz Gusen.

Autor przeżył obozy dzięki przestrzeganiu dwóch podstawowych zasad. Pierwszą z nich było organizowanie jedzenia. Organizowanie to zdobywanie na wszelkie możliwe sposoby pożywienia. Jedynie niedopuszczalna była kradzież jedzenia innemu więźniowi. Drugą było maksymalne miganie się od pracy. Grzesiuk w każdy możliwy sposób unikał wysiłku. Gdy już trafiał do grupy roboczej, to starał się znaleźć dla siebie jak najlżejszą pracę, a przy pierwszej możliwej okazji urywał się, żeby tylko znaleźć coś, co mógłby zjeść.

„- A co ty chciałbyś robić? – zapytał znów. – Nic – odpowiedziałem. – Ja do obozu nie prosiłem się i robić nie będę. Żebyś mi dał taka robotę, na którą musiałbym patrzeć tylko, a że to już nazywałaby się robota, to też robić nie będę.”

Duże znaczenie w jego przetrwaniu miało także przedwojenne wychowanie na Czerniakowie, dzięki czemu Stasiek był osobą bardzo sprawną fizycznie. Co ciekawe nawet w tak strasznym miejscu, Grzesiuk przestrzegał swoich przykazań: „Kapować nie wolno, skarżyć nie wolnoodegrać się wolno” oraz „Boso, ale w ostrogach”. Nieopuszczający go nigdy humor i umiejętność grania na mandolinie sprawiły, że zdobywał dodatkowe jedzenie, szacunek i sympatię więźniów funkcyjnych. Pozwoliło mu to opiekować się wieloma innymi współwięźniami, ratując w ten sposób niejednemu z nich życie.

Autor w książce nie unika tematów tabu. Jako pierwszy w tak otwarty sposób opowiedział o homoseksualnych relacjach pomiędzy osadzonymi, o męskiej prostytucji czy o domach publicznych w obozie. Warto zauważyć, że sam Grzesiuk szczerze przyznaje, że gdy poprawiły mu się warunki życia w obozie, to zaczęli mu się podobać młodzi chłopcy. Nie bał się też nazwać porządnym człowiekiem niektórych Niemców, Kapo i innych funkcyjnych.

W mojej ocenie „Pięć lat kacetu” to najlepsza część trylogii. Jest napisana w zupełnie inny sposób niż większość wspomnień byłych więźniów. Pełno w niej zabawnych historii opisanych grzesiukowskim językiem:

„Noc przeszła spokojnie, jeśli nie liczyć tego; że niesamowicie gryzły nas pchły. W więzieniach etapowych było czysto i bez robactwa, a tu rąbały bez litości, a jak jaką złapałem i zabiłem, to miałem wrażenie, że do każdej zabitej sto innych pcheł przychodziło na pogrzeb i jeszcze bardziej gryzły, jak gdyby chciały się odegrać za zabitą towarzyszkę.”

Jest to bardzo szczególna dla mnie książka. Do żadnej innej lektury nie wracam równie często, żeby przypomnieć sobie, chociaż kilka stron. Jest to swego rodzaju poradnik o tym, jak przetrwać w miejscu, w którym na każdym kroku czai się śmierć. Pozostaje tylko żałować, że nie jest to lektura szkolna.

Jako ciekawostkę warto odnotować, że Stefan Krukowski, z którym Grzesiuk zaprzyjaźnił się w Mauthausen, jest autorem dwóch książek zawierających wspomnienia z obozu: „Byłem Kapo” i „Nad pięknym modrym Dunajem”.

Moja ocena: 10/10

Czytaliście „Pięć lat kacetu”? Znacie inne książki Grzesiuka? Zapraszam do komentowania.

Please follow and like us:
  • Ciacho

    Według mnie też najlepsza, bo najciekawsza, bo zabawna (i to jest największa siłą autora, który potrafił cieszyć się ułamkiem sekundy wolnej chwili, z humorem komentować jakieś zabawne sytuacje albo zachowania czy po prostu pożartować dla samej uciechy). Nie przypominam sobie innej książki o tej tematyce, która by była tak negatywno-pozytywna, bo Grzesiuk nie tylko pokazuje okrucieństwa tamtego czasu, ale także że nie można było się kompletnie załamywać i zatracać własnego „ja”, tylko walczyć o swoje, ze sprytem, z pewnością siebie, z cwaniactwem. Super, naprawdę super książka. Jedna z najlepszych, jakie w życiu przeczytałem. Bez dwóch zdań.

    • Jestem dokładnie tego samego zdania. Wszystkie te ,,Medaliony”, ,,Inne światy” itp. są napisane zupełnie innym stylem i językiem. Dlatego tak bardzo lubię Grzesiuka, za te szczerość i pisanie w prosty i szczery sposób. Stąd jego miejsce w gronie moich ulubionych pisarzy.

      • Ciacho

        Dla mnie te wymienione przez Ciebie są bardzo dobre i to one przyczyniły się do tego, że postanowiłem zgłębić temat II wojny samemu sięgając po inne książki docierając tym sposobem do Grzesiuka- bo do tamtej pory to czytałem tylko lektury. No ale to po prostu książki w typowym stylu, jak wspomniałeś, od Grzesiuka bardzo różne.

        • Są świetne. Tylko czytając tamte czuje się dramatyzm, a Grzesiuka czyta się jak dobrą powieść przygodową.

          • Ciacho

            Dokładnie.

  • Pingback: Na marginesie życia – Stanisław Grzesiuk()

  • Pingback: Boso, ale w ostrogach – Stanisław Grzesiuk()