Podsumowanie miesiąca – styczeń 2018

Styczeń powoli dobiega końca, dlatego zapraszam Was na krótkie podsumowanie ubiegłego miesiąca.

Nowości w mojej biblioteczce

W pierwszym miesiącu roku moja biblioteczka powiększyła się o osiem książek.

Cztery z nich zakupiłem na OLX:

  • „Czarny mustang” – Karol May
  • „Błyskawica” – James Oliver Curwood
  • „Rudy” – Jack Ketchum
  • „Wilk z Wall Street” – Jordan Belfort

W Empiku kupiłem „Rewolwerowcy. Najsłynniejsze strzelaniny Dzikiego Zachodu” Jamesa Reasonera.

Na prezent urodzinowy dostałem ,,To” Stephena Kinga, niestety niewidoczny na zdjęciu. Marylciu jeszcze raz dziękuję 🙂

Pozostałe, tak, jak co miesiąc, to dwie powieści Johna Grishama z kolekcji „W świetle prawa”. Tym razem były to „Król odszkodowań” i „Młody prawnik”.

Przeczytałem w styczniu

W styczniu przeczytałem cztery książki:

Wszystkie cztery książki przeczytane w ubiegłym miesiącu bardzo mi się podobały. „Kazik. Biała księga” to świetna lektura, która uzupełniła moją wiedzę na temat mojego ulubionego piosenkarza. „Zabawa w chowanego” pomimo słabego zakończenia była naprawdę dobrą powieścią, która jeszcze bardziej zachęciła mnie do czytania kolejnych pozycji z dorobku nieodżałowanego Jacka Ketchuma. „Błyskawica” przeniosła mnie w świat mojego dzieciństwa i pierwszych kroków z ambitniejszą literaturą. „Zabójstwo Rogera Ackroyda” utwierdziło mnie w przekonaniu, że żaden pisarz nie potrafi mnie zaskoczyć zakończeniem, tak jak Agatha Christie. Natomiast Lehane uraczył mnie naprawdę świetnym kryminałem.

A Wy, co przeczytaliście w styczniu? Pochwalcie się też swoimi książkowymi zakupami.

 

Please follow and like us:
  • „Czarny mustang” czytałam w dzieciństwie. 😀 Chyba nawet w domu rodzinnym będę miała to samo wydanie, przynajmniej patrząc na grzbiet tak to wygląda. 🙂
    Z pozostałych może chciałabym przytulić „Wilka…” 😀

    Z przeczytanych przez Ciebie chciałabym się zabrać za Ketchum’a. Od dłuższego czasu jakoś mi to jednak nie wychodzi. :/ Zaś Agata Christie to już prawie jak klasyka. Czytałam, ale książka już z głowy wywietrzała.

    U mnie w tym miesiącu 9 książek + 2 audiobooki. Z przeczytanych najbardziej zachwyciło mnie „Czterdzieści i cztery”. 😀

    • Ja właśnie mam etap powrotu do książek z dzieciństwa, stąd takie, a nie inne zakupy. Jest to spowodowane tym, że za kilka lat, będę młodego zachęcał do tych książek 🙂
      Jeżeli chodzi o Ketchuma, to czytaj śmiało. Na pewno się nie zawiedziesz. Ja właśnie czytam ,,Rudego”, żeby w jakiś sposób oddać mu hołd…
      11 książek – piękny wynik!!! Ja ostatnio mam problem z czasem na czytanie, więc dla mnie 5 jest ogromnym sukcesem 🙂

  • Ciacho

    Udane łowy i miesiąc. Oby takie były kolejne, czego życzę. 😉

    • To prawda. Jestem bardzo zadowolony. Jeżeli cały rok się taki szykuje, to jestem jak najbardziej na tak 🙂

  • Czasu mniej, ale cztery książki zaliczone, więc nie jest tak źle 🙂 W takim razie życzę Ci obfitego lutego 🙂

  • Rudego chętnie bym też zakupiła. Czekam na recenzję, bo czytałam sporo sprzecznych☺

    • W przyszłą środę będzie, o ile nic mi nie przeszkodzi, ale jestem już na 130 stronie.

  • mieszkajaca.miedzy.literami

    Nie przeczytałam żadnej z książek, które przeczytałaś Ty, a z tych w które się wzbogaciłaś znam tylko TO 😀 Udało mi się przeczytać 6 książek i jak dla mnie to świetny wynik :d

    Pozdrawiam ciepło,
    https://mieszkajaca-miedzy-literami.blogspot.com/

  • Ja w tym roku postanowiłam wyczytywać posiadane i nie kupować. Toteż w styczniu do mojej biblioteczki nic nie przybyło.
    A przeczytałam tylko trzy książki, w tym jedną odsłuchałam.
    Miło widzieć, że ktoś czyta lubianych przeze mnie w młodości pisarzy.
    Grishama znam tylko z filmów, ale jakaś jego książka czeka na czytanie…

    • Oj lubi, lubi. Ja mimo młodego rocznika, to jestem literacko trochę starej daty, co widać na moim blogu 🙂 Nie kupować? Ja bym nie potrafił 🙂

      • Ja też mam z tym problem, gdyż jestem nie tylko molem, ale i kolekcjonerem książek. Ale mam nadzieję wytrwać w postanowieniu….co znaczy, że liczę jednak na darmowe zdobycze.

        • Ja tak samo jak Ty uwielbiam mieć książki. Życzę wytrwałości w postanowieniu 🙂

  • Prezent urodzinowy bardzo zacny 🙂 I przy okazji, wszystkiego najlepszego!
    Widzę, że siedzisz teraz w klimatach westernowskich, czyzby wpływ „Na południe od Brazos”? Książki Maya to niemal taka fantastyka biorąc pod uwagę, że gdzie i jak facet je pisał 😉 (chociaż w sumie to samo mogę powiedzieć o uwielbianym przeze mnie Sat-Okhu…). Ale w Curwoodzie to się zaczytywałam za młodu 🙂
    Moje zdobycze to już widziałeś, łączę się w nałogu 😉

    • Za życzenia bardzo dziękuję 🙂 Westerny uwielbiam od zawsze. Mój ukochany film to Siedmiu wspaniałych. W młodości zaczytywałem się w powieściach Coopera, Wernica i właśnie Maya. Karol faktycznie jest wyjątkowy i ja go dzisiaj odbieram trochę, jak bajki dla dzieci. Ale jakbyś mi jakieś dwadzieścia lat temu powiedziała, że jest lepsza książka niż Winnetou, to mógłbym Ci oczy wydrapać 🙂

      • Ja też się zaczytywałam w Cooperze, Curwoodzie i Fiedlerze, ale Maya czytałam tylko dwie powieści i już wtedy mi nie podchodziły 😛 🙂

        • Jak cudownie pogadać z kimś z mojego pokolenia, kto zna tych pisarzy. Bo ogólnie, jak z rówieśnikami rozmawiam o tym, to patrzą na mnie jak na kosmitę (o ile wcześniej nie patrzyli, gdy się dowiedzieli, że czytam książki). A Maya przeczytałem wszystkie powieści, które dzieją się na Dzikim Zachodzie. Tych w Afryce nawet nie dotknąłem.

          • Ja na temat tych książek nawet nie podejmuję rozmów w towarzystwie, bo wiem, że nie ma sensu. Tylko z Tatą sobie o nich kiedyś często rozmawialiśmy, ostatnio za to chyba tylko o Sat-Okhu, przy okazji reportażu na jego temat, o którym niedawno pisałam. Nie ukrywam, że to głównie pod jego (Taty nie reportażu :P) wpływem zainteresowałam się w ogóle tą tematyką 🙂

          • I to jest właśnie piękne, że mamy kogoś, z kim można o tym pogadać. Niestety jesteśmy ginącym gatunkiem 🙂

  • Czekam na Twoje wrażenia o „Wyspie tajemnic”, a i na pewno ze sporym zaciekawieniem zapoznam się z Twoją opinią o „Wilku z Wall Street”, bo książki nie czytałem, a film był dla mnie sporym rozczarowaniem.

    • Opinia na temat Wyspy już jutro, więc zapraszam. A co do Wilka, to mi się film zajeb… podobał 🙂

  • „Czarny Mustang”! Co to były za czasy! Ale się teraz przeniosłem w przeszłość!
    Pozdrawiam Paweł z http://melancholiacodziennosci.blogspot.com/

    • Tak, człowiek był piękny i młody 🙂