Potomstwo – Jack Ketchum

Tytuł: Potomstwo

Autor: Jack Ketchum

Wydawnictwo: Replika

Liczba stron: 285

Okładka: Miękka

Rok wydania: 2012

ISBN: 978-83-7674-167-3

Po przeczytaniu rewelacyjnego „Poza sezonem” z wielkimi nadziejami sięgnąłem po drugą część ketchumowej trylogii o kanibalach. Jednak „Potomstwo”, bo o tej książce mowa, okazała się o wiele gorszą lekturą.

Jack Ketchum (właściwie Dallas William Mayr) urodził się 10 listopada 1946 roku w Livingston. Był znanym amerykańskim pisarzem, specjalizującym się w powieściach grozy. Swoje książki wydawał również pod pseudonimem Jerzy Livingston. Zanim pod koniec lat 70-tych ubiegłego wieku chwycił za pióro, podejmował się różnych zajęć. Był m.in. aktorem, piosenkarzem, sprzedawcą, agentem literackim i nauczycielem. Napisał kilkanaście powieści, z których kilka zostało przeniesionych na taśmę filmową. Kilkukrotnie zdobywał nagrodę Brama Stokera, najbardziej prestiżową nagrodę dla utworów grozy. Był także autorem wielu opowiadań. Prywatnie pisarz mieszkał w Nowym Jorku, gdzie zmarł 24 stycznia 2018 roku.

Szeryf miasteczka Dead River w stanie Maine sądził, że wybił ich wszystkich przed dziesięcioma laty – prymitywnych, czających się w jaskiniach, drapieżnych dzikusów. A jednak prawda okazuje się inna. Klan przetrwał. Rozmnożył się. I rusza na łowy. Zabija i żywi się tym, co upoluje. Ludźmi. Jeśli mieszkańcy Dead River chcą przetrwać tę noc, muszą wyzwolić w sobie pierwotny instynkt…

Nie wiem, dlaczego ta książka powstała. Jeżeli ktoś czytał „Poza sezonem”, to nie znajdzie w „Potomstwie” niczego nowego. Powieść jest, bowiem marną kopią pierwszej części trylogii. Odniosłem wrażenie, że Ketchum koniecznie chciał napisać „dwójkę”, ale zupełnie nie miał na nią pomysłu. I tak otrzymaliśmy praktycznie identyczną historię, różniącą się jedynie bohaterami. Samotny domek na odludziu, nocny atak kanibali na jego mieszkańców, poszukiwania przez policję, tortury w kryjówce a na koniec strzelanina. Brzmi znajomo? Czy tego nie było w „Poza sezonem”? Było. A w dodatku o wiele lepiej napisane. „Potomstwo” jest także o wiele mniej makabryczną lekturą. W odróżnieniu od poprzedniczki, tutaj nie było ani jednego fragmentu, który by mną wstrząsnął. Wprawdzie cały czas jest krwawo, wnętrzności i fekalia raz na jakiś czas wypływają na zewnątrz, ale wszystko to jest podane w dużo delikatniejszej formie. Jakby tego wszystkiego było mało, to zakończenie książki jest zupełnie niepasujące do tego autora. To, co w innych powieściach Ketchuma było najmocniejszą stroną, tutaj mocno kuleje.

Ze wszystkich postaci tej lektury, ponownie najlepiej wypada Peters. Ten obecnie emerytowany gliniarz ponownie staje do walki z kanibalami. Jako jedyny pamięta wydarzenia, które wydarzyły się jedenaście lat wcześniej. I chociaż jedyne, o czym teraz marzy to święty spokój i butelka whisky, to wspomnienia tamtych wydarzeń nie dają mu spokoju. Fragmenty, w których się pojawia należą zdecydowanie do najciekawszych w całej książce. Z kolei najbardziej irytowały mnie imiona ludożerców. Przez pół powieści czytam o Króliku, żeby nagle dowiedzieć się, że to samica. A do tego inne nazwy: Krowa, Druga Zabrana, Ziemiojad itp. Jakieś to takie niepasujące do horroru.

„Potomstwo” to zdecydowanie najgorsza książka Ketchuma, jaką miałem okazję poznać. Niestety niczym mnie ta lektura nie zaskoczyła. Gdybym nie czytał „Poza sezonem”, to moja opinia byłaby zapewne lepsza. A tak miałem powtórkę z rozrywki. W dodatku mało udaną. Miłośnicy klimatów gore też będą mocno rozczarowani. Polecam tę powieść tym czytelnikom, którzy albo nie czytali pierwszej części trylogii, albo chcą poczytać o kanibalach w łagodniejszej formie, żeby się przekonać czy taki gatunek książki jest w ogóle dla nich do przełknięcia.

Moja ocena: 5/10

Czytaliście „Potomstwo”? Lubicie horrory gore?  Zapraszam do komentowania.

 

Please follow and like us:
  • No ale trylogia i tak dalej, to nawet mimo takiej opinii przeczytam, jeśli się wezmę za „Poza sezonem”. Bo tak, to część cyklu. 🙁 Chociaż się zawsze wtedy mniej chce w ogóle ruszać daną serię.

    • Ja właśnie po ocenach na LC wiedziałem, że Potomstwo jest o wiele gorsze. Ale pocieszam się, że Kobieta jest podobno o wiele lepsza, więc pewnie niebawem sięgnę po ostatnią część trylogii.

  • Ciacho

    Mówilem, że słabsza. Ja może nieco lepiej oceniłem, bo miałem znacznie dłuższą przerwę po „Poza sezonem” i ogólnie czytałem wtedy Ketchuma z wielkim zapałem. Ale trzeciej do dzisiaj nie ruszyłem. Chyba nawet nie mam jeszcze i to byłaby bodaj jedyna książka od Jacka, której nie mam. A kiedy się za to zabierasz? 😀

    PS: WIesz, że seria doczekała się ekranizacji? Nawet sam Ketchum w niej występuje.

    • Zabiorę się niebawem, bo chcę mieć trylogię na bieżąco. Tym bardziej, że patrząc na oceny na LC, Kobieta jest o wiele lepsza niż dwójka.
      O ekranizacji nie miałem pojęcia 🙂 Ale nie wiem czy chce ją oglądać, bo to pewnie horror klasy B. Albo nawet C 😀

      • Ciacho

        Może być, nie wiem, nie czytałem, chociaż coś mi się kojarzy, że nieco lepsze.
        Slasher taki typowy, więc maks B. Ja to chciałem, ale chyba nie dało rady napisów ogarnąć, ani na youtube, ani nigdzie, bo kupić to graniczy z cudem.

        • To w takim razie zupełnie kino nie dla mnie 😀

          • Ciacho

            Czemu? Bo niższej klasy czy że slasher?

          • Nie oglądam horrorów, a już zupełnie tych klasy B, C, D… Nie kręci mnie ten gatunek filmowy, dlatego bardzo się dziwię, że mnie Ketchum tak wciągnął. Ale pewnie dlatego, że tu działa wyobraźnia.

          • Ciacho

            Ja bardzo lubię slashery. Kiedyś oglądałem ich sporo i byłem bardzo ciekaw jak mi się będzie czytało „PS”. Rezultat przerósł oczekiwania, bo chociaż książka totalnie prosta i nieambitna, to czytało mi się bardzo dobrze i kopało po dupie. A to był okres kiedy horrory kopiące po dupie chłonąłem ostro.

          • Ja horrorów nigdy nie lubiłem oglądać, bo zamiast się bać, to się na nich śmiałem. Te litry ketchupu. latające odcięte członki ciała i sztuczne stwory tylko mnie bawiły. Od małego wołałem ambitniejsze kino.

          • Ciacho

            Ja lubiłem, chociaż też się niespecjalnie bałem. Jedyny film, który mnie poharatał to Klątwa 1 i 2. Na tym jedynie autentycznie mnie ruszyło, gdy miałem jakieś 14-15 lat.

          • Jeżeli miałbym wymienić jeden film, to byłby to Droga bez powrotu / Wrong Turn – momentami robił wrażenie.

          • Ciacho

            A tego akurat nie widziałem.

          • Delikatnie przypomina Poza sezonem właśnie.

  • Dużo ostatnio tego Ketchuma widzę, ale nie mam go gdzie „wcisnąć” żeby sprawdzić, czy się polubimy.

    • Oj tam nie masz. Ketchum to lektura na jeden wieczór. Więc na bank dasz radę 🙂

      • Ta, na jeden chyba bardo długi wieczór. 😉

        • E tam. Na mnie Ketchum działa w jakiś specjalny sposób i spokojnie go ogarniam w jeden max dwa wieczory – dopóki nie spróbujesz, to się nie przekonasz 🙂

          • Dlatego odsuwam tego autora w czasie, bo jak wsiąknę w kolejnego, to mi i 50h doba nie starczy. 😉

          • No to jest właśnie cholerny minus czytania – co chwila poznajesz nowego autora i wsiąkasz 🙂 Aż strach czytać 😀

          • Kurczak, to może powinniśmy przestać. 😉
            Życie od razu stałoby się łatwiejsze. 😛

          • Ja jednak zaryzykuję i będę dalej w to brnął 🙂

          • To życie na krawędzi. 😉

          • Jest ryzyko, jest zabawa 😀

  • Pingback: Kobieta – Jack Ketchum/Lucky McKee()