Poza sezonem – Jack Ketchum

Tytuł: Poza sezonem

Autor: Jack Ketchum

Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

Liczba stron: 213

Okładka: Miękka

Rok wydania: 2010

ISBN: 978-83-61386-03-2

Stephen King o tej książce: „Jeśli przeczytasz w Święto Dziękczynienia, nie zaśniesz do Bożego Narodzenia.” „Poza sezonem” to pierwsza część ketchumowej trylogii o kanibalach, a zarazem moje pierwsze spotkanie z horrorem gore.

Jack Ketchum (właściwie Dallas William Mayr) urodził się 10 listopada 1946 roku w Livingston. Był znanym amerykańskim pisarzem, specjalizującym się w powieściach grozy. Swoje książki wydawał również pod pseudonimem Jerzy Livingston. Zanim pod koniec lat 70-tych ubiegłego wieku chwycił za pióro, podejmował się różnych zajęć. Był m.in. aktorem, piosenkarzem, sprzedawcą, agentem literackim i nauczycielem. Napisał kilkanaście powieści, z których kilka zostało przeniesionych na taśmę filmową. Kilkukrotnie zdobywał nagrodę Brama Stokera, najbardziej prestiżową nagrodę dla utworów grozy. Był także autorem wielu opowiadań. Prywatnie pisarz mieszkał w Nowym Jorku, gdzie zmarł 24 stycznia 2018 roku.

Wypoczynek w nadmorskim kurorcie zamienia się w straszliwy koszmar dla pięknej nowojorskiej redaktorki i grupy jej przyjaciół. Trzy kobiety i trzech mężczyzn muszą stawić czoła złu, które czai się w lasach wokół Dead River. Zaczyna się polowanie, które zamienia się w krwawą walkę o przetrwanie. Czy opuszczony dom na odludziu będzie miejscem ostatecznej klęski człowieczeństwa?

Mam do Ciebie Szanowny Czytelniku małą prośbę. Spróbuj sobie wyobrazić, co można zrobić najgorszego z ludzkim ciałem. Udało Ci się? Bicie, ćwiartowanie, gwałcenie, przypalanie, zjadanie wnętrzności, rozdzieranie na strzępy? Gwarantuję Ci, że w tej książce wszystko to znajdziesz. A nawet jeszcze więcej. „Poza sezonem” to zdecydowanie najbardziej makabryczna lektura, jaką miałem okazję czytać. Ketchum w swoim debiucie przekroczył praktycznie wszystkie granice.

Chociaż książka zaczyna się całkiem spokojnie, to już od samego początku cały czas gdzieś jakby z boku tli się iskierka grozy. I kiedy mniej więcej w połowie powieści akcja momentalnie przyśpiesza, to stajemy się świadkami jednego wielkiego okrucieństwa i makabry. Hektolitry krwi, sadyzm i dziki sex nie opuszczają nas aż do samego końca. I w odróżnieniu od innych książek Ketchuma, które do tej pory czytałem, tutaj autor nie pozostawia niczego naszej wyobraźni. Opisy są tak realistyczne i szczegółowe, że niejednego czytelnika zmuszą do odłożenia „Poza sezonem” na półkę, albo wyrzucenia jej do kosza. Tradycyjnie u tego pisarza najmocniejszą stroną lektury jest jej zakończenie. Ketchum przyzwyczaił mnie, że nie uznaje happy endów i wychodzi mu to znakomicie. Kiedy wydaje się, że już jest po wszystkim, nagle dostajemy jeszcze jeden cios, który pozostawia nas w jeszcze większym szoku.

„Sięgnął po nóż i odciął członka mężczyzny. Poczęstował dziewczynkę penisem, jądra oddając jej matce. Dziecko błyskawicznie pochłonęło swoją porcję, szarpiąc mięso krótkimi, urywanymi ruchami, niczym ptak wydziobujący coś z ziemi.”

Jeżeli chodzi o głównych ludzkich bohaterów, to zdecydowanie najlepiej nakreślonym z nich jest policjant Peters. Jest to typowy amerykański glina z małego miasteczka, który z jednej strony uwielbia swoją pracę, ale z drugiej chętnie przeszedłby już na emeryturę. Wydarzenia, jakie mają miejsce w Dead River odciskają na nim piętno, po których nie może się pozbierać. W mojej ocenie jest to jedna z najlepszych postaci stworzonych przez Ketchuma. Z pozostałej szóstki na uwagę zasługuje wyłącznie Marjie, natomiast cała reszta jest mocno nijaka. Być może jest to spowodowane tym, że niektórzy z nich bardzo szybko giną, przez co autor nie mógł tych postaci lepiej rozbudować.

„Poza sezonem” jest świetnym rozpoczęciem trylogii o kanibalach. Chociaż nie lubię oglądać horrorów klasy B, to czytając tę lekturę nie mogłem się od niej oderwać i pochłonąłem ją w jeden wieczór. Jest coś niesamowitego w twórczości Ketchuma, że jego książki czytam tak szybko, jak żadnych innych autorów. Szczerze polecam tę powieść wszystkim miłośnikom horrorów gore. Ja z przyjemnością sięgnę po kolejne części cyklu o Dead River. Jednocześnie odradzam ją czytać wrażliwym osobom ze względu na wspomniane bardzo realistyczne opisy.

Moja ocena: 8/10

Czytaliście „Poza sezonem”? Jaką najbardziej makabryczną książkę czytaliście? Zapraszam do komentowania.

Please follow and like us:
  • Koniecznie muszę ją mieć! Uwielbiam takie mocne lektury. Dla niektórych obrzydliwe, dla mnie wzbudzające gęsią skórkę, mrożącą krew w żyłach, czyli coś co kocham 😀

    • Ja właśnie też się łapię na tym ostatnio, że mnie kręcą takie rzeczy. Co najlepsze w kinie takie rzeczy mnie śmieszą.

  • Ja jednak sobie odpuszczę, bo po lekturze „Dziewczyny z sąsiedztwa” raczej nie będę już wracał do Ketchuma 😉 Pisze ciekawie, ale wg mnie trochę za bardzo epatuje przemocą. Jednak to nie autor dla mnie 😉

    • Skoro ,,Dziewczyna z sąsiedztwa” dla Ciebie zbyt mocno epatowała przemocą, to sobie zdecydowanie ,,Poza sezonem” odpuść 🙂

  • Ciacho

    Mi też bardzo dobrze się to czytało, mimo że to rasowy slasher. Ale na tamten czas nigdy jeszcze takiej książki nie czytałem. Nie mniej jednak do tej pory tez nikt mnie tak nie sponiewierał jak Ketchum. Jak pisałeś na fejsie, „DzS” i „PS” obie kopia po dupie, ale obie mają inną formę. Dla mnie obydwie bardzo dobre i czytało się świetnie. Drugi tom o kanibalach słabszy, trzeciego jeszcze nie czytałem.

    • Z ocen na LC widzę, że sporo słabszy i dopiero trójka wyciąga. Fakt, to dwa różne rodzaje brutalności. DzS jest bardziej realna, ale PS zdecydowanie bardziej jest makabryczna. No i to, że Ketchum w PS bardzo dokładnie wszystko opisuje. W DzS tego nie ma.

      • Ciacho

        DzS jest przede wszystkim na faktach. 😉 Ale czy o kanibalach wiele mniej realna? Nie sądze. Nie mniej to stricte horror, zwierzęcy taki. Mnie jednak bardziej przeraziła DzS

        • Ja się jeszcze z takim poziomem makabry w książce nie spotkałem. W filmie tak, ale w książce nigdy. A co DzS to faktycznie może mocniej przerazić, zwłaszcza, że w głowie masz, że to na faktach. Ale z drugiej strony znaleźć się w tym domku w czasie tej nocy…o ja pierdzielę 🙂

          • Ciacho

            Przeczytasz coś od Lee, np „Sukkuba”, to myślę, że zweryfikujesz swój pogląd. Aczkolwiek dla mnie Ketchum jest lepszym i ciekawszym pisarze.

          • Na tego Sukkuba poluję od jakiegoś czasu, a po PS mam jeszcze większą ochotę na niego.

  • Pingback: Potomstwo – Jack Ketchum()