Rudy/Prawo do życia – Jack Ketchum

Tytuł: Dziewczyna z sąsiedztwa

Autor: Jack Ketchum

Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

Liczba stron: 360

Okładka: Miękka

Rok wydania: 2012

ISBN: 978-83-61386-20-9

Miałem w planach przeczytać „Rudego/Prawo do życia” dopiero za jakiś czas. Śmierć Ketchuma sprawiła jednak, że postanowiłem zapoznać się z tą książką wcześniej, żeby w ten sposób oddać hołd autorowi, który zrobił na mnie w ubiegłym roku piorunujące wrażenie.

Jack Ketchum (właściwie Dallas William Mayr) urodził się 10 listopada 1946 roku w Livingston. Był znanym amerykańskim pisarzem, specjalizującym się w powieściach grozy. Swoje książki wydawał również pod pseudonimem Jerzy Livingston. Zanim pod koniec lat 70-tych ubiegłego wieku chwycił za pióro, podejmował się różnych zajęć. Był m.in. aktorem, piosenkarzem, sprzedawcą, agentem literackim i nauczycielem. Napisał kilkanaście powieści, z których kilka zostało przeniesionych na taśmę filmową. Kilkukrotnie zdobywał nagrodę Brama Stokera, najbardziej prestiżową nagrodę dla utworów grozy. Był także autorem wielu opowiadań. Prywatnie pisarz mieszkał w Nowym Jorku, gdzie zmarł 24.01.2018 roku.

Książka zawiera dwa opowiadania. Pierwszym z nich jest ,,Rudy”.

Awery Ludlow to człowiek, którego życie boleśnie doświadczyło w przeszłości. Jego pies Rudy był jego wiernym towarzyszem przez lata. Kiedy trzech nastolatków dla zabawy zabija Rudego, Avery szuka sprawiedliwości.  Ale kiedy zdaje sobie sprawę, że sprawiedliwość może przegrać z bezdusznością paragrafów, postanawia wziąć sprawy w swoje ręce.

Jest to zupełnie inne opowiadanie, w porównaniu z dotychczas przeczytanymi przeze mnie książkami Ketchuma. Nie ma w nim żadnych nadprzyrodzonych zjawisk i zbytniego epatowania przemocą. Mamy za to historię starszego pana, który widząc bezsilność jednostki wobec prawa i siły pieniądza, sam postanawia dokonać zemsty na mordercach swojego czworonożnego przyjaciela.

Jako wielki miłośnik psów, z całej siły kibicowałem głównemu bohaterowi w walce o sprawiedliwość. Nie jeden raz w swoim życiu przekonałem się, że psiak jest najwierniejszym przyjacielem, który nigdy nie opuści człowieka w potrzebie. Dlatego czytając „Rudego” w pełni rozumiałem postępowanie Avery’ego i sam się mocno zastanawiałem, co ja bym zrobił na jego miejscu.

Drugą nowelą znajdującą się w książce jest „Prawo do życia”.

Kiedy Sara Foster zostaje uprowadzona sprzed kliniki aborcyjnej, jest w trzecim miesiącu ciąży. Jej porywacze zdają się to wiedzieć. Wiedzą też gdzie mieszka, gdzie uczy, wiedzą kim jest ojciec dziecka. Opowiadają jej o Organizacji, która sprawuje nad wszystkim kontrolę. Ale przede wszystkim to oni chcą sprawować kontrolę nad nią. W ich szalonym planie Sara jest tylko narzędziem, dzięki któremu chcą osiągnąć swój okrutny cel…

O ile ,,Rudy” był opowiadaniem dla każdego, tak tutaj mamy Ketchuma takiego, jakiego chyba najbardziej cenimy, czyli nie dla wrażliwych czytelników. Inspirowane prawdziwymi wydarzeniami „Prawo do życia”, jest bardzo podobne do historii zawartej w najbardziej znanej książce prawdopodobnie najbardziej przerażającego faceta w Ameryce – „Dziewczyny z sąsiedztwa”. W obu przypadkach mamy atrakcyjną dziewczynę, która jest przetrzymywana w piwnicy i poddawana coraz bardziej wymyślnym torturom, zarówno fizycznym jak i psychicznym.

Nie jest to łatwa lektura. W czasie czytania nie raz pojawiało mi się pytanie, do jakich okropności może być zdolny człowiek. I gdy wydaje się, że granica okrucieństwa została osiągnięta, to następuje kolejna tortura, która przesuwa ten margines jeszcze dalej. Autor miejscami bardzo sprytnie unika brutalnych opisów pozostawiając miejsce dla naszej wyobraźni. Dzięki temu im bardziej mamy mroczniejszą fantazję, tym bardziej opowiadanie jest dla nas straszniejsze.

„Rudy/Prawo do życia” to książka, którą czyta się bardzo szybko. Nie jest to na pewno najwybitniejsze dzieło nieodżałowanego Jacka, ale mimo wszystko zdecydowanie warto tę książkę przeczytać. Zadowoli ona zarówno czytelników, którzy oczekują krwawych historii, jak i tych, którzy są bardziej wrażliwi. „Rudy” pokazuje, do jakich poświęceń jest gotowy człowiek, żeby pomścić swojego najbliższego przyjaciela, natomiast „Prawo do życia”, to jedna z tych historii, po których bardzo trudno się pozbierać.

Moja ocena: 7/10

Czytaliście „Rudego/Prawo do życia”? Wolicie Ketchuma w ostrej czy łagodnej wersji? Zapraszam do komentowania.

 

Please follow and like us:
  • Ciacho

    Podobne wrażenia i ocena. Bardzo solidna i dobra książka. Mnie już te „Prawo” po mocniejszej „DzS” tak nie ruszyło, ale tez dobre. A „rudy” ściskał krew w żyłach, bo nienawidzę ludzi, którzy znęcają się nad zwierzętami.

    • To chyba właśnie wszystkich już tak nie ruszy, jeżeli ktoś wcześniej przeczytał Dziewczynę. Co innego, jak to będzie kogoś pierwsze spotkanie z Ketchumem. A za znęcanie się nad psiakami, to bym prawo Hamurabiego stosował.

  • Patrycja Trzcionkowska

    Z racji tego że też jestem miłośniczką psów boję się sięgnąć po tę książkę. Leży na półce i czeka. Człowiek to największy szkodnik. Kieruję się zasadą, że jak ktoś kocha czworonogi to się polubimy, a jak nie to przyjaciółmi nie zostaniemy. Bardziej wierzę w psią miłość niż w ludzi. Tak czy siak, za książkę na pewno się zabiorę, ale jeszcze nie teraz 😉

    • Całkowicie podpisuję się pod tym co napisałaś. Pies Cię nie oszuka i zawsze jest szczery do bólu. A co do strachu, to spokojnie. Jest niefajna scena, ale nie aż tak, żeby było źle dla miłośników psów.

  • Pingback: Rewolwerowcy. Najsłynniejsze strzelaniny Dzikiego Zachodu – James Reasoner()

  • Pingback: Podsumowanie miesiąca – luty 2018()