Uniesienie – Stephen King

Tytuł: Uniesienie

Autor: Stephen King

Wydawnictwo: Albatros

Liczba stron: 171

Okładka: Miękka

Rok wydania: 2018

ISBN: 978-83-8125-422-9

Kiedy po raz pierwszy przeczytałem zapowiedź najnowszej powieści Stephena Kinga „Uniesienie”, odniosłem wrażenie, że jej opis jest bardzo podobny do innego dzieła tego autora – „Chudszego”. Niespecjalnie mnie to zachęciło, ponieważ uważam tę książkę za jedną z gorszych w dorobku Mistrza grozy. Na szczęście „Uniesienie” okazało się o wiele lepszą lekturą.

Stephen King (pisze także pod pseudonimem Richard Bachman) urodził się 21 września 1947 w Portland. Jako dziecko był świadkiem nieszczęśliwego wypadku – jeden z jego przyjaciół został potrącony przez pociąg i zmarł. King zanim odniósł sukces jako pisarz pracował, jako nauczyciel języka angielskiego w szkole. W 1973 roku ogromny sukces literacki odniosła jego pierwsza powieść „Carrie”Od tamtej pory jego książki rozeszły się w nakładzie przekraczającym 350 milionów egzemplarzy, co czyni go jednym z najbardziej poczytnych pisarzy na świecie. Jest wielokrotnym zdobywcą Nagród Brama Stokera i British Fantasy Award. W 1999 roku został potrącony przez samochód. Jego obrażenia – wielokrotne złamanie biodra, połamane żebra i uszkodzone płuco – unieruchomiły go w szpitalu na prawie trzy tygodnie. King przez ponad dziesięć lat miał problemy z alkoholem i narkotykami. Jego dwaj synowie – Owen King oraz Joe Hill – są również pisarzami.

Scott Carey wciąż traci na wadze. Świetna wiadomość dla kogoś, kto zawsze miał lekki problem z otyłością! Tylko że on wygląda wciąż tak samo. Nikt z jego otoczenia nie uwierzyłby, że waga, na którą codziennie wchodzi, za każdym razem pokazuje mniej kilogramów. Niezależnie od tego, ile Scott zje i co na siebie włoży. Nawet hantle, które w momencie ważenia trzyma w rękach, nie mają żadnego wpływu na jego wagę. Jak gdyby otaczał go kokon nieważkości. Scott podchodzi do całej sprawy ze stoickim spokojem, bo, o dziwo, czuje się wspaniale, jakby jego przedziwna przypadłość wyzwalała w nim wszystko co najlepsze. Nawet kiedy zdaje sobie sprawę, że tajemniczy proces przyśpiesza i Godzina Zero być może nadejdzie znacznie szybciej, niż przewidywał. Ale zanim to nastąpi…

Pierwsze, co rzuca się w oczy po otwarciu książki, to niemal identyczna forma wydania jak w przypadku „Pudełka z guzikami Gwendy”. Spora czcionka, szerokie marginesy z ozdobnikami, kilka zupełnie czystych kartek, oraz całostronicowe ilustracje sprawiają, że w połączeniu z niedużą objętością, „Uniesienie” czyta się bardzo szybko. Na szczęście tym razem wydawnictwo nie popełniło błędu z ubiegłego roku i praktycznie wszystkie rysunki idealnie współgrają z treścią lektury.

Niewielka ilość stron sprawia, że w książce jest bardzo mało miejsca na typowe dla Kinga wodolejstwo. Od pierwszej strony zostajemy wciągnięci w wir wydarzeń i do samego końca akcja toczy się w bardzo szybkim tempie. W jednej chwili śmiałem się w głos czytając genialną scenę, w której Scott próbuje pójść do skrzynki po pocztę, by zaledwie kilka stron dalej niemal uronić łzę czytając zakończenie. I właśnie ta wzruszająca końcówka, chociaż kompletnie absurdalna sprawiła, że po odłożeniu powieści na półkę zrobiło mi się smutno, ale zarazem w mojej głowie pojawiło się kilka przemyśleń. Najważniejszym z nich jest to, że powinniśmy cieszyć się każdym kolejnym dniem i że należy starać się robić jak najwięcej dobrego dla innych, nawet gdy są to osoby pozornie nie z naszej bajki. Król otwarcie zamanifestował w tej lekturze swoją sympatię do Partii Demokratycznej, ukazując w pozytywnym świetle związek homoseksualny a także po raz kolejny dał do zrozumienia, jak wielką niechęcią darzy obecnego prezydenta Stanów Zjednoczonych.

„Scott o mało nie parsknął śmiechem, co byłoby fatalną – wręcz Trumpowską – dyplomacją.”

„Uniesienie” to bardzo dobra książka, która niesie ze sobą bardzo mądre przesłanie. Chociaż przeczytanie tej powieści zajęło mi niecały wieczór, to w odróżnieniu od „Pudełka z guzikami Gwendy”, nie czułem niedosytu z powodu jej małej objętości. Zabrakło mi w niej jedynie odpowiedzi na moim zdaniem zasadnicze pytanie, co sprawiło, że główny bohater zaczął chudnąć? Do całej reszty nie mogę się przyczepić, dlatego polecam tę lekturę zarówno czytelnikom dopiero zaczynającym przygodę ze Stephenem Kingiem, jak i wielbicielom twórczości tego autora, którzy znajdą w niej kilka nawiązań do innych książek Króla.

Za książkę do recenzji serdecznie dziękuję wydawnictwu Albatros!

Moja ocena: 7/10

Czytaliście „Uniesienie”? Co sądzicie o książce „Chudszy”? Zapraszam do komentowania.

 

Please follow and like us: