W wysokiej trawie – Stephen King, Joe Hill

Tytuł: W wysokiej trawie

Autor: Stephen King, Joe Hill

Wydawnictwo: Albatros

Liczba stron: 47

Okładka: Ebook

Rok wydania: 2013

ISBN: 978-83-788-507-79

„W wysokiej trawie”, to drugie obok „Twarzy w tłumie” opowiadanie Stephana Kinga, które zostało wydane wyłącznie w formie ebooka. Tym razem Mistrza grozy wsparł jego syn – Joe Hill.

Stephen King (pisze także pod pseudonimem Richard Bachman) urodził się 21 września 1947 w Portland. Jako dziecko był świadkiem nieszczęśliwego wypadku – jeden z jego przyjaciół został potrącony przez pociąg i zmarł. King zanim odniósł sukces, jako pisarz pracował, jako nauczyciel języka angielskiego w szkole. W 1973 roku ogromny sukces literacki odniosła jego pierwsza powieść Carrie”. Od tamtej pory jego książki rozeszły się w nakładzie przekraczającym 350 milionów egzemplarzy, co czyni go jednym z najbardziej poczytnych pisarzy na świecie. Jest wielokrotnym zdobywcą Nagród Brama Stokera i British Fantasy Award. W 1999 roku został potrącony przez samochód. Jego obrażenia – wielokrotne złamanie biodra, połamane żebra i uszkodzone płuco – unieruchomiły go w szpitalu na prawie trzy tygodnie. King przez ponad dziesięć lat miał problemy z alkoholem i narkotykami. Jego dwaj synowie – Owen King oraz Joe Hill – są również pisarzami.

Joe Hill urodził się w 1972 roku. Jego pełne nazwisko brzmi Joseph Hillstorm King – jest starszym synem Stephena i Tabithy King. Jego opowiadania (przede wszystkim fantasy) były publikowane w licznych czasopismach, otrzymał za nie wiele nagród i wyróżnień, m.in. nagrodę Williama L. Crawforda dla najlepszego nowego pisarza fantasy w 2006 roku. W lutym 2007 roku w USA ukazał się jego debiutancka powieść „Pudełko w kształcie serca”, która dostała się na 8. Miejsce listy bestsellerów „The New York Timesa”. Joe Hill mieszka w Nowej Anglii. Ma żonę Leonardę i trzech synów. Mieszka w New Hampshire.

Cal i Becky to kochające się rodzeństwo. Kiedy Becky zachodzi w ciążę na pierwszym roku studiów, brat decyduje się jej pomóc i odwieźć siostrę do rodziny w drugiej części Stanów. Przejeżdżając przez Kansas słyszą wołanie o pomoc, które dobiega z przylegającego do szosy wielkiego pola traw. Zatrzymują się na parkingu przy kościele pod dziwnym wezwaniem Czarnego Kamienia Odkupiciela. W pobliżu nie ma nikogo, a dziecinny głos dobiega z niedaleka, więc decydują się wejść w gąszcz i wyprowadzić chłopca na bezpieczną drogę. Jednakże Becky i Cal szybko gubią się w trawie. Spotkanie z ludźmi w niej żyjącymi będzie dla nich zabójcze…

Opowiadania albo się lubi albo nie. Ja należę do tej pierwszej grupy. Stephen King już nie raz udowodnił, że potrafi napisać rewelacyjną nowelę zarówno w krótkiej formie („Szkoła przetrwania”) jak i dłuższej („Skazani na Shawshank”). Niestety „W wysokiej trawie” bardzo mocno mnie rozczarowało.

Czytając opis tego opowiadania od razu skojarzył mi się on z innym tytułem Króla „Dzieci kukurydzy”. Jak się okazało bardzo słusznie. Obie historie są do siebie tak bardzo podobne, że aż się zastanawiałem, dlaczego „W wysokiej trawie” w ogóle powstało. Książka od samego początku nie zachwyca. O ile jeszcze pierwsze kilka stron się broni, to po chwili nowela robi się tak nudna jak flaki z olejem. Nie miałem możliwości poznać bliżej bohaterów, bo praktycznie od razu weszli w trawę i zaczęły się dziać dziwne rzeczy. Zabrakło mi tutaj dobrego wprowadzenia, które pozwoliłoby mi się zżyć z Calem i Becky. A tak było mi zupełnie obojętne, co się z nimi dzieje. Całość ratuje jedynie całkiem niezłe zakończenie, które ze względu na makabryczność, może być dla wrażliwych czytelników nie do przejścia.

„W wysokiej trawie” to o wiele gorsze opowiadanie od „Twarzy w tłumie”, które czytałem w ubiegłym miesiącu. W mojej ocenie jest to jedna z najgorszych pozycji, jakie wyszły spod ręki Stephena Kinga. Zbyt duże podobieństwo do „Dzieci kukurydzy” i bardzo słabo zarysowane postacie sprawiają, że książkę polecam tylko wielkim fanom Mistrza grozy oraz wielbicielom makabrycznych horrorów. Jeżeli spełniacie któryś z tych warunków i macie wolną godzinkę to sięgnijcie po tę nowelę. W innym wypadku niekoniecznie.

Moja ocena: 5/10

Czytaliście „W wysokiej trawie”? Którego z Kingów bardziej cenicie? Zapraszam do komentowania.

 

Please follow and like us:
  • „W mojej ocenie jest to jedna z najgorszych pozycji, jakie wyszły spod ręki Stephena Kinga. ” – nie brzmi to zbyt dobrze. Chociaż w moim przypadku oznacza to po prostu przesunięcie gdzieś na koniec kolejki stosu podpisanego „KING”. 😉

    • Nie masz się z czym śpieszyć w tym wypadku 🙂

  • „W innym wypadku niekoniecznie.”
    I tego będę się trzymać. 🙂

    • Jak już przeczytasz wszystko Kinga, to przeczytaj W wysokiej trawie.

      • Chyba musiałaby nastąpić jakaś apokalipsa, albo ja bym musiała zacząć czytać z 500 książek rocznie, żebym przeczytała wszystko Kinga. 😉

        • Ja Cię nie namawiam (chociaż polecam 🙂 ). Ale ścisły TOP 10-15 Kinga warto przeczytać.

          • Może na emeryturze się pokuszę 😉

          • Hehe…no to chociaż TOP 3 🙂

          • Może się coś uda, w końcu czytam całą jedną książkę rocznie 😉 😛

          • No to 3 lata i będzie sprawa załatwiona 🙂

          • Tylko jest jeden mały problemik – teraz King-uję fantastycznie, co mniej więcej znaczy, że jeszcze przez 6 lat mam zajęcie. 😉

          • Spójrz na to z innej strony – przed tobą jeszcze tyle Kinga, a ja już wszystko przeczytałem.

  • Jakoś nie jestem przekonany do opowiadań Kinga. Poza świetnym „Skazani na Shawshank” przeczytałem 3 inne i były takie… hm, średnie. Tą recenzją upewniłeś mnie, by nie sięgać po kolejne jego opowiadania 😉

    • Ja akurat zbiory Kinga bardzo lubię, ale w tym wypadku…wypadek przy pracy 🙂

      • Jasne, rozumiem. Mi zazwyczaj brakuje w nich tych kilkudziesięciu (kilkuset) stron więcej, by się zżyć z głównymi bohaterami, o czym sam pisałeś w przypadku „W wysokiej trawie”.
        Nawet w „Skazanych na Shawshank” żałuję, że King nie rozbudował tego opowiadania bardziej do pełnoprawnej powieści. Przez to bardziej cenię sobie film niż wersję książkową.

        • To fakt, że często opowiadania aż się proszą o rozwinięcie. Ale z drugiej strony, jak sobie pomyślę, że wtedy King by się męczył na siłę, to ja wolę krótkie formy 🙂