Wyspa skazańców – Dennis Lehane

Tytuł: Wyspa skazańców

Autor: Dennis Lehane

Wydawnictwo: Świat Książki

Liczba stron: 303

Okładka: Twarda

Rok wydania: 2004

ISBN: 83-7391-269-X

Po rewelacyjnej „Rzece tajemnic” postanowiłem sięgnąć po kolejną książkę Dennisa Lehane. Mój wybór padł na „Wyspę skazańców” (wydawaną także pod tytułem „Wyspa tajemnic”) i po raz kolejny nie zawiodłem się.

Dennis Lehane urodził się w 1965 roku w Bostonie. Amerykański pisarz i scenarzysta, autor bestsellerowych powieści sensacyjnych, m.in. „Gdzie jesteś, Amando?”, „Rzeka tajemnic” i „Wyspa skazańców”. Ukończył Uniwersytet na Florydzie. Zanim stał się pełnoetatowym pisarzem, pracował jako doradca osób umysłowo upośledzonych, kelner, szofer, księgarz i tragarz. Po sukcesie filmu „Rzeka tajemnic” Lehane zaczął prowadzić warsztaty kreatywnego pisania na kilku amerykańskich uczelniach. Książki Lehane’a zostały przetłumaczone na dwadzieścia osiem języków, trzy z nich zekranizowano.

Ashcliffe to szpital dla chorych psychicznie przestępców mieszczący się na wyspie. Szeryf Teddy Daniels i jego partner Chuck Aule, przyjeżdżają tam, by wyjaśnić sprawę ucieczki jednej z pacjentek, morderczyni. Jednak śledztwo szybko się gmatwa, bo nawet szeryf ma dużo do ukrycia przed światem. Dlaczego dane o niektórych pacjentach znikają z kartoteki? Czy ktoś przeprowadza nielegalne eksperymenty? W jaki sposób bosa kobieta uciekła z wyspy? Policjantów ogarnia coraz silniejsze przeczucie, że nie opuszczą wyspy. Ponieważ ktoś próbuje doprowadzić ich do szaleństwa…

Uwielbiam takie sytuacje, gdy biorąc książkę w ręce, nie spodziewam się po niej niczego specjalnego, a gdy odkładam ją po skończeniu na półkę, to żałuję, że nie miała ona jeszcze kilkaset stron więcej. Tak właśnie było w tym przypadku. „Wyspa skazańców” mnie zachwyciła!

Powieść czyta się błyskawicznie. Lektura napisana jest bardzo zwięźle, a każde słowo w niej zawarte ma znaczenie. Początek nie zapowiada niczego nadzwyczajnego. Mogę wręcz powiedzieć, że przez pierwsze kilkadziesiąt stron mocno się wynudziłem. Ale wszystko zmieniło się w momencie, gdy detektywi dopłynęli na wyspę. Od tej chwili książka wciągnęła mnie bez reszty. Personel zamiast pomagać, rzuca kłody pod nogi, a partner w śledztwie prawdopodobnie nie jest tym, za kogo się podaje. Zagadka zniknięcia pacjentki, która od początku nie wydaje się łatwa do rozwiązania, z każdą kolejną stroną robi się coraz bardziej skomplikowana. Zadania nie ułatwia także szalejący huragan, który w połączeniu z tym, że akcja powieści toczy się w szpitalu psychiatrycznym znajdującym się na wyspie, nadaje lekturze bardzo mrocznego klimatu. Jednak najmocniejszą stroną „Wyspy skazańców” jest jej zakończenie, którego nie powstydziłaby się sama Agatha Christie. Gdy już nam się wydaje, że sprawa jest rozwiązana, następuje fragment, który przewraca wszystko o sto osiemdziesiąt stopni. A jakby było jeszcze tego mało, to ostatni rozdział potęguje nasze i tak ogromne zaskoczenie. W mojej ocenie była to jedna z najlepszych końcówek książek, jakie było mi dane kiedykolwiek w życiu przeczytać.

Lehane stworzył bardzo mocne i wyraziste postacie. Każda, nawet epizodyczna postać, odgrywa istotną rolę w całej historii. Ale zdecydowanie najmocniejszą z nich jest Teddy – mężczyzna po przejściach. Z jednej strony doświadczony żołnierz na frontach drugiej wojny światowej i bardzo dobry stróż prawa, z drugiej natomiast, niepijący od pewnego czasu alkoholik, niepotrafiący do końca sobie poradzić z samym sobą po śmierci żony. Wszystko to powoduje, że sytuacja, w której się znalazł, zaczyna go powoli przerastać.

Na podstawie książki został nakręcony film w reżyserii Martina Scorsese, w którym główną rolę zagrał Leonardo DiCaprio.

„Wyspa skazańców” to rewelacyjny kryminał, od którego bardzo trudno się oderwać. Jeżeli ktoś szuka powieści, która ma świetne dialogi, nie ma dłużyzn, a do tego niesamowicie zaskakuje zakończeniem, to ta książka jest właśnie dla niego. Jestem przekonany, że nie jest to moje ostatnie spotkanie z twórczością Dennisa Lehane, który okazał się mistrzem suspensu. Z czystym sumieniem polecam tą lekturę – nie zawiedziecie się!

Moja ocena: 9/10

Czytaliście „Wyspę skazańców”? Oglądaliście ekranizację? Zapraszam do komentowania.

 

Please follow and like us:
  • No! W końcu 🙂 Prawda, że „Wyspa tajemnic” to prawdziwy majstersztyk? To ciągłe uczucie napięcia, obawa o głównego bohatera i na koniec – bum! Totalne zaskoczenie 🙂 Ach, to faktycznie jedno z najlepszych zakończeń ever 😉
    Może naprawdę zaprzyjaźnisz się z Lehanem odrobinę bardziej? 😉

    • Oczywiście, że się zaprzyjaźnię!!! Dwie książki i obie rewelacyjne – najlepszy dowód, że muszę czytać dalej. Chociaż muszę uczciwie przyznać, że jakoś nie chciało mi się jej tak bardzo czytać, a cały nudny początek jeszcze te moje obawy potwierdzał. Ale jak już się zaczęło, to WOW 😀

      • No to pięknie 🙂 ja w lutym mam w planach powrócić do Lehane’a, bo już powoli zaczyna mi doskwierać syndrom odstawienny 😛

        • Hehehe, ja pewnie niebawem zakupię tę jego najnowszą książkę. Ale muszę się uporać ze stertą zaległości książkowych wcześniej 🙂

  • Nie czytałam książki, ani nie oglądałam ekranizacji (i już wiem, że nie obejrzę, bo nie znoszę DiCaprio XD). Sama fabuła jednakże mnie bardzo zaciekawiła, więc po książkę sięgnę 🙂

    • Przeczytasz książkę, a potem obejrzysz film – zobaczysz 🙂

  • Ciacho

    No i fajno. Mówiłem, że obie „rzeki” Lehane’a bardzo dobre. Podejrzewam, że z „Amandą” będzie też podobnie. Ale to kiedyś. Dzisiaj z mojej strony będzie recka nowej książki. Wypatruj u mnie. 😉

    • Chyba chciałeś napisać tajemnice, a nie rzeki 🙂 Czekam niecierpliwie na Twoją opinię 🙂

      • Ciacho

        Zdecydowanie tak. Zakręciłem się. A opinia już jest. 🙂

  • Wy to się z Ciachem chyba umówiliście na tego Lehane. 😉
    Chyba muszę spytać koleżankę czy nadal jest w posiadaniu „Rzeki tajemnic”. 🙂 Potem ewentualnie dam szansę reszcie. 😀

    • Hehehe. Akurat ja dzięki Kamilowi poznałem Lehana, bo to właśnie on mi go polecił. Ale nie żałuję, bo koleś jest naprawdę dobry. Czytaj śmiało – na bank się nie zawiedziesz 🙂

  • A oglądałeś ekranizację, o której wspominasz? Bardzo się różni od książki? Bo właśnie film widziałam kilka lat temu i pamiętam, jak mnie zaskoczyło zakończenie. Nie wiem, czy przez to lektura powieści nie będzie trochę zepsuta ;(

    • Oglądałem. Film jest bardzo dobry, ale nie do końca oddaje klimat książki. W książce bardziej czuć ten klaustrofobiczny klimat.