Zabawa w chowanego – Jack Ketchum

Tytuł: Zabawa w chowanego

Autor: Jack Ketchum

Wydawnictwo: Papierowy Księżyc

Liczba stron: 238

Okładka: Miękka

Rok wydania: 2017

ISBN: 978-83-65568-46-5

Po rewelacyjnej „Dziewczynie z sąsiedztwa” Jacka Ketchuma, która sponiewierała mnie psychicznie, postanowiłem sięgnąć po kolejną książkę tego autora. Mój wybór padł na „Zabawę w chowanego”.

Jack Ketchum (właściwie Dallas William Mayr) urodził się 10 listopada 1946 roku w Livingston. Jest znanym amerykańskim pisarzem, specjalizującym się w powieściach grozy. Swoje książki wydawał również pod pseudonimem Jerzy Livingston. Zanim pod koniec lat 70-tych ubiegłego wieku chwycił za pióro, podejmował się różnych zajęć. Był m.in. aktorem, piosenkarzem, sprzedawcą, agentem literackim i nauczycielem. Napisał kilkanaście powieści, z których kilka zostało przeniesionych na taśmę filmową. Kilkukrotnie zdobywał nagrodę Brama Stokera, najbardziej prestiżową nagrodę dla utworów grozy. Jest także autorem wielu opowiadań. Prywatnie pisarz mieszka w Nowym Jorku.

Dead River to zabita dechami mieścina w Maine. Nie dzieje się tutaj nic ciekawego, a dla młodzieży nie ma praktycznie żadnych perspektyw. Dwudziestoletni Dan Thomas marzy żeby się stamtąd wyrwać, ale nie bardzo wie jak to zrobić. Jego życie zmienia się o sto osiemdziesiąt stopni, gdy poznaje trójkę bogatych nastolatków, którzy spędzają tam wakacje. Zafascynowany seksowną Casey, zaczyna spędzać co raz więcej czasu w ich towarzystwie i bierze udział w co raz bardziej szalonych wybrykach. Kradzież samochodu, kąpiele nago w jeziorze, seks na cmentarzu to tylko niektóre z nich. Nocna wyprawa do opuszczonego domu, który ma opinię nawiedzonego, odmieni życie ich wszystkich na zawsze.

Muszę przyznać, że mam bardzo duży problem z oceną „Zabawy w chowanego”. Z jednej strony zdecydowana większość książki bardzo mi się podobała. Wprawdzie jest to dopiero druga powieść Ketchuma którą czytałem, ale bardzo odpowiada mi styl pisania tego autora. Bardzo lubię takie małomiasteczkowe klimaty, w których życie toczy się pomału, a akcja rozkręca się z każdą kolejną stroną. Tak było i tym razem. Przez pierwsze rozdziały poznajemy wszystkich bohaterów, przeżywamy wraz z nimi coraz bardziej szalone przygody, ale nie ma to nic wspólnego z literaturą grozy. Jedynie pojawiający się jakby na marginesie opuszczony dom daje nam do zrozumienia, że za jakiś czas odegra on istotną rolę w tej historii. I faktycznie tak się dzieje. Z chwilą gdy bohaterowie wyruszają na nocną wyprawę, książka z lekkiej obyczajówki przekształca się w mroczny horror. Cały czas mamy z tyłu głowy, że za chwilę wydarzy się coś strasznego, tylko nie wiemy co. I gdy w końcu to coś następuje, to w mojej ocenie „Zabawa w chowanego” gwałtownie obniża poziom. I to tak gwałtownie, jakby Ketchum użył nagle awaryjnego hamulca ręcznego. Dla mnie końcówka jest bardzo mocno naciągana i szyta tak grubymi nićmi, że ja tego nie kupuję. O ile „Dziewczyna z sąsiedztwa” na zakończenie dała mi potężnego kopa, tak w tym wypadku doznałem potężnego rozczarowania.

Z czwórki głównych bohaterów, największą rolę odgrywa dwójka z nich. Kimberly i Steven są przeważnie gdzieś obok. Dan, który jest narratorem w tej powieści, jest początkowo zakompleksionym facetem z małego miasteczka, który pod wpływem Casey, której coraz bardziej pożąda, gotowy jest robić rzeczy, o których wcześniej nawet by nie pomyślał. Ale tak to jest, gdy facet przestaje myśleć mózgiem, a rządzić zaczyna inna część ciała 🙂  Bo to właśnie Casey jest najważniejszą postacią w tej grupie. To ona jest pomysłodawczynią i inicjatorką wszystkich zwariowanych wybryków.  Ukształtowana w dużej mierze przez jedno zdarzenia z przeszłości, ma ogromny wpływ na otaczające ją osoby. Świadoma swojego seksapilu, nie bojąca się pokazać swojego nagiego ciała, działa jak magnes na Stevena i Dana. Muszę tutaj oddać Ketchumowi, że stworzył najbardziej pociągającą kobiecą postać, jaką do tej pory spotkałem w literaturze. Żadna inna bohaterka nie działała na mnie tak erotycznie, jak ona.

„Zabawa w chowanego” pomimo słabego moim zdaniem zakończenia, jest naprawdę dobrą książką. Chociaż do „Dziewczyny z sąsiedztwa” jest jej daleko, to czyta się ją bardzo szybko i na pewno nie jest to zmarnowany czas. Miłośnicy mrocznej literatury będą zadowoleni, a i miłośnikom kingowego stylu powinna się ta lektura spodobać. Ja po raz kolejny przekonałem się, że  z Ketchumem jest mi po drodze i już powoli rozglądam się za kolejną jego powieścią.

Moja ocena: 6/10

Czytaliście „Zabawę w chowanego”? Lubicie czytać horrory? Zapraszam do komentowania.

Please follow and like us:
  • A co czytałaś Ketchuma?

    • Patrycja Trzcionkowska

      Pierwszą była „Dziewczyna z sąsiedztwa”, potem „Przejażdżka” i „Czas zamykania”. Na półce czeka jeszcze „Potomstwo” i „Kobieta” 🙂

      • Czyli tak jak mnie Ketchum Cię wciągnął 🙂 Ja póki co mam za sobą dwie książki i obie mi się bardzo podobały. Rudy już czeka na półce.

        • Patrycja Trzcionkowska

          Aaa właśnie patrzę na półkę i u mnie jeszcze „Rudy” czeka 😀

          • Ja jestem na 99,9% pewny, że pozostałem też będę miał 🙂

        • Ciacho

          A zgadnij kto jej polecał. 😀

          • No tak, Ty jesteś niczym apostoł głoszący dobrą nowinę 😀

          • Ciacho

            To co teraz czytam z grozy to jest nic w porównaniu do ilości czytanej przeze mnie z 5-6 lat temu. Wtedy mogłem gadać tylko o tym. Trochę mnie dobija jak widzę ile mam zaległości chociażby z Biblioteki Grozy, no ale czasu na to wszystko nie ma skąd brać. Nawet jak się czyta ponad 70 książek, jak mi się udało w 2017.

          • Żeby to wszystko ogarnąć, to trzeba by się skupić tylko na jednym gatunku. A Ty, podobnie jak ja, czytasz z różnych gatunków. Moim zdaniem jest to bardziej zdrowe podejście, bo jednak człowiek sobie szeroki światopogląd wyrabia, a nie zawężony tylko do jednej dziedziny.

          • Ciacho

            No staram się, chociaż i tak jakieś 60% tego to fantastyka (na szczęście nie jeden gatunek, tylko sf, fantasy i horror).

          • Każdy ma jakiś swój ulubiony gatunek. Chociaż u mnie ciężko znaleźć ten jeden jedyny.

  • Ciacho

    Ja Ci powiem tyle. Dobrze zrobiłeś, że wziąłeś się za tą książkę, bo to jedna z pierwszych autora o takim poziomie makabry raczej innym niz „Dziewczyna” czy „Jedyne dziecko”, chociażby przez te bardziej zezwierzęcenia i przerośnietego stworka, takie to bardziej w typie horroru b. Natomiast dobre jest w tym to, że to jest preludium do serii kanibalistycznej autora, więc polecam w następnej kolejności „Poza sezonem”, które toczy się w tym samym miejscu, ale o dużo większym nacisku makabry i rozpierduchy – znaczy się, że krew, flaki i trupy ścielą się gęsto. 😉

    • Oczywiście planuję dalej poznawać Ketchuma. Rudy już czeka na półce w kolejce. Ale wole sobie go jednak dozować co jakiś czas 🙂

      • Ciacho

        Tak najlepiej. A ‚Rudy’ też kopie po dupie, bo krzywda zwierzęca wzrusza mocno.

        • Pod względem oceny na LC, jest 3 książką Ketchuma, więc mam spore oczekiwania wobec niej 🙂

          • Ciacho

            No i ja też bym tak chyba ją oceniał.
            1. DzS
            2. Jedyne Dziecko
            3. Rudy + ta nowelka (coś a la DzS)
            4. Poza sezonem
            a potem cała reszta.

          • Jedyne dziecko ma wyjść w tym roku wznowienie, więc przeczytam ją mam nadzieję niebawem. A do tego czasu pewnie będę przekopywał Allegro i OLX w celu fajnych promocji na resztę.

          • Ciacho

            Pisz do Papierowego czy nie mają jakichś zaległych, pojedynczych sztuk.

          • Pisałem – nie mają 🙂

  • Sylwia Węgielewska

    Czytałam i zgodzę się, „Zabawa w chowanego” jest słabsza o niebo od „Dziewczyny z sąsiedztwa”. Nie najgorsza, ale mogło być o wiele lepiej. Zresztą pisałam swego czasu o niej u siebie na blogu, dając jej końcową notę 4/6 🙂

    • 4/6 czyli moje 6/10 😀 Ale mimo wszystko to naprawdę dobra książka.

  • Tego jeszcze nie czytałem, ale martwi mnie, że jak się człowiek rozbije na kilka gatunków to potem jest kiepsko. Bo u innych mnie przyciąga fantastyka, a u Ciebie horrory/thrillery/kryminały czy po prostu klasyka. Od rana niemalże czekałem aż będę mógł wreszcie kliknąć w notyfikację informującą o nowej opinii o Ketchumie, chociaż tym razem nie ląduje od razu w chciejkach jak „Dziewczyna”. Może to i dobrze, bo się nigdy nie odkopię. 😀

    • I co ja Ci mam kolego napisać? Tylko tyle, że Cię doskonale rozumiem. Na LC mam taką fajną półkę chcę mieć. I ona jest bardzo dziwna. Co miesiąc kupuję około 10 książek, a tam liczba nie maleje 😀 Dziś znów wpisałem sobie dwie książki. Jak żyć 😀 ????

  • Pingback: Wielka strata! Jack Ketchum nie żyje…()

  • Pingback: Podsumowanie miesiąca – styczeń 2018()

  • Pingback: writeaessay()

  • Pingback: Kobieta – Jack Ketchum/Lucky McKee()