Zielona Mila – Stephen King

Tytuł: Zielona Mila

Autor: Stephen King

Wydawnictwo: Albatros

Liczba stron: 409

Okładka: Twarda

Rok wydania: 2017

ISBN: 978-83-8097-309-1

Mam kilka ulubionych książek, ale jeśli miałbym wybrać tę jedną jedyną to byłaby to „Zielona Mila” Stephena Kinga.

Stephen King (pisze także pod pseudonimem Richard Bachman) urodził się 21 września 1947 w Portland. Jako dziecko był świadkiem nieszczęśliwego wypadku – jeden z jego przyjaciół został potrącony przez pociąg i zmarł. King zanim odniósł sukces jako pisarz pracował, jako nauczyciel języka angielskiego w szkole. W 1973 roku ogromny sukces literacki odniosła jego pierwsza powieść „Carrie”. Od tamtej pory jego książki rozeszły się w nakładzie przekraczającym 350 milionów egzemplarzy, co czyni go jednym z najbardziej poczytnych pisarzy na świecie. Jest wielokrotnym zdobywcą Nagród Brama Stokera i British Fantasy Award. W 1999 roku został potrącony przez samochód. Jego obrażenia – wielokrotne złamanie biodra, połamane żebra i uszkodzone płuco – unieruchomiły go w szpitalu na prawie trzy tygodnie. King przez ponad dziesięć lat miał problemy z alkoholem i narkotykami. Jego dwaj synowie – Owen King oraz Joe Hill – są również pisarzami.

Akcja „Zielonej Mili” toczy się w 1932 roku. W USA trwa Wielki Kryzys. Panuje głód i bezrobocie. Paul Edgecombe pracuje, jako strażnik w więzieniu Cold Mountain, do którego trafiają przestępcy skazani na karę śmierci. Ostatnia droga każdego z więźniów będzie prowadzić po zielonym linoleum. Nikt nie wydaje się bardziej zasługiwać na śmierć niż John Coffey, czarny olbrzym, skazany za przerażającą zbrodnię, której dopuścił się na dwóch małych dziewczynkach. Ten, kto sądzi, że wymierzenie sprawiedliwości okaże się łatwe i proste, jest w wielkim błędzie – o czym przekona się podejmując z Johnem Coffeyem koszmarną podróż przez Zieloną Milę…

Jest coś magicznego w tej książce. I nie mam tu na myśli tylko Pana Dzwoneczka. Stephen King napisał piękną historię, która dzieje się w miejscu, które z pięknem nie ma nic wspólnego – na bloku śmierci.

„Zielona Mila” stawia pytanie o sens istnienia kary śmieci. Czy zawsze jesteśmy stuprocentowo pewni, że osoba skazana jest na pewno winna? Czy siedzący na krześle elektrycznym człowiek, to na pewno morderca? Czy czarnoskóry jest tak samo równo traktowany jak biały?  I co zrobić w sytuacji, gdy jesteśmy pewni, że jest on niewinny? Doskonale to widać w tym fragmencie:

– Zrobiłem w swoim życiu parę rzeczy, z których nie jestem dumny – przyznał się – ale po raz pierwszy czuję, że naprawdę grozi mi piekło.
Przyjrzałem mu się uważnie, żeby sprawdzić, czy nie żartuje. Nie sprawiał takiego wrażenia.
– Co masz na myśli?
– Mam na myśli to, że szykujemy się do zabójstwa daru niebios – odparł – Kogoś, kto nigdy nie zrobił krzywdy ani nam, ani nikomu innemu. Co mam powiedzieć, kiedy stanę przed obliczem Boga wszechmogącego, a On zapyta, dlaczego to zrobiłem. Bo taka była moja praca? Moja praca?

Autor stworzył bardzo wyraziste postacie. Mamy wyraźny podział na dobrych i złych strażników więziennych. Czterech z nich to wzorowi pracownicy, których łączy prawdziwa, męska przyjaźń. Wszystkich skazanych traktują z szacunkiem, pomimo okrutnych zbrodni, za które odsiadują wyrok. Jedynym złym jest Percy Wetmore, spokrewniony z rodziną gubernatora sadystyczny strażnik, któremu przyjemność sprawia zadawanie cierpienia innym. Podobnie wygląda sytuacja z więźniami. Tak naprawdę jedynym czarnym charakterem jest Billy „Kid” Wharton, chociaż dzięki jego nienawiści do Percy’ego możemy i jego polubić. Pozostali skazańcy wzbudzają w nas sympatię, do tego stopnia, że gdy któryś z nich idzie Zieloną Milą, coś nas ściska za gardło. A moment śmierci Johna Coffeya, to już zupełny wyciskacz łez.

Mówiąc o tej książce nie wolno zapominać o genialnej ekranizacji w reżyserii Darabonta z 1999 roku z Tomem Hanksem w roli głównej.

„Zielona Mila” zarówno, jako książka i jako film to dzieła absolutnie doskonałe. Za każdym razem, gdy ją czytam albo oglądam film to płaczę jak bóbr. I zaryzykuję stwierdzenie, że zdecydowanej większości z Was też się łezka w oku zakręci. Powieść jest doskonałym przykładem tego, że Stephen King potrafi pisać nie tylko horrory, a jego nazwisko nie jest przypadkiem – dla mnie jest Królem literatury. Polecam każdemu – nie zawiedziecie się.

Moja ocena: 10/10

Czytaliście „Zieloną Milę”? A co sądzicie o filmie? Zapraszam do komentowania.

Please follow and like us:
  • Ciacho

    Wcale Ci się nie dziwię, że tą byś wybrał, bo książka jest rewelacyjna. Tylko jednej książki nie przebije, Wielkiego marszu, ale to dlatego, że mam osobisty, mocny sentyment. A zaraz potem najprawdopodobniej bym postawił na Zieloną, Dallas, Skazanych, Mroczną Wieżę, Cmętarz. W zależności od dnia pewnie w różnej kolejności, ale to ogólnie moje ścisłe top. Zieloną to już uwielbiałem z filmu, kiedy jeszcze nie czytałem i nie wiedziałem, że to od jakiegoś Kinga jest. A widziaiłem to tyle razy, że nawet przy czytaniu się nie nudziłem. Po prostu arcydzieło. I tyle.

    • Oczytany.eu

      A płaczesz za każdym razem:)? Twój TOP w dużej mierze się pokrywa z moim, przy czym ja nie zachwycam się MW, a dodałbym Misery i Bastion. Po za tym w mojej ścisłej czołówce książek naj jest nie tylko KING 🙂

      • Ciacho

        Hehe, nie. Ale za każdym razem mnie ta scena rusza. Nie idzie patrzeć obojętnie. Bastion też. Misery powiedziałbym, że w kolejnej dziesiątce, top20. Też bardzo dobra.

        • Oczytany.eu

          No to masz twardą skorupę, bo ja wyję jak bóbr, a co najlepsze, to za każdym razem co raz bardziej 🙂 A film tak jak Ty, obejrzałęm jako pierwszy, ale w tym przypadku nie ma to żadnego znaczenia, bo Darabont czuje Kinga jak nikt.

          • Ciacho

            Hehehe,nie, ja nie wyję, ale wiele osób to robi i wcale się nie dziwię. 🙂 Dokładnie, Darabont ma najlepsze filmy. Garrisa też lubię, ale tam już u niego więcej różnic.

          • Oczytany.eu

            Nie kojarzę tego nazwiska, ale jak wszedłem na FILMWEB i zobaczyłem, jakie nakręcił filmy, to się nie dziwię. Zupełnie nie moja bajka.

          • Ciacho

            Nie widziałeś żadnej jego ekranizacji Kinga?

            http://www.filmweb.pl/person/Mick+Garris-49681

          • Michał Wasek

            Nie miałem przyjemności, ale jakoś nie żałuję 🙂

          • Oczytany.eu

            Nie widziałem i jakoś nie żałuję 🙂

  • O tak, „Zielona mila” zdecydowanie ma w sobie coś magicznego. Czytałam ją ładnych kilka lat temu i choć praktycznie mi się to zdarza, uryczałam się przy niej jak bóbr. Mam zamiar do niej wrócić w najbliższym czasie

    • I się znów poryczysz 🙂 Wróć – bo do takiej książki warto raz na kilka lat wrócić.

  • Pingback: Myszy i ludzie – John Steinbeck()

  • Pingback: Tag książkowy, czyli Oczytany od strony prywatnej()