Ziemia obiecana – Władysław Reymont

Tytuł: Ziemia obiecana

Autor: Władysław Reymont

Wydawnictwo: MEA

Liczba stron: 411

Okładka: Twarda

Rok wydania: 2000

ISBN: 83-89136-12-0

Sporo czasu minęło odkąd ostatni raz czytałem coś z klasyki literatury polskiej. Dlatego z początkiem miesiąca sięgnąłem po „Ziemię obiecaną” Władysława Reymonta. I niestety bardzo mocno się rozczarowałem.

Władysław Stanisław Reymont (właściwie Stanisław Władysław Rejment) urodził się 7 maja 1867 w Kobielach Wielkich. Ukończył Warszawską Szkołę Niedzielno-Rzemieślniczą. W latach 1880–1884 uczył się zawodu krawieckiego w Warszawie, po czym został czeladnikiem. W okresie 1884–1888 był aktorem w wędrownych grupach teatralnych, następnie w latach 1888–1893 dzięki protekcji ojca znalazł zatrudnienie jako niskiej rangi funkcjonariusz Kolei Warszawsko-Wiedeńskiej. Z twórczości literackiej utrzymywał się od 1894, kiedy przeniósł się do Warszawy, jednak swoje pierwsze wiersze pisał już w 1882. 13 listopada 1924 Reymont otrzymał Nagrodę Nobla za powieść „Chłopi”. Do końca życia zasiadał w składzie Kapituły Orderu Odrodzenia Polski. Zmarł 5 grudnia 1925 w swoim mieszkaniu w Warszawie.

Łódź, lata osiemdziesiąte XIX wieku. Trzej przyjaciele – polski szlachcic Karol Borowiecki, Maks Baum, syn niemieckiego fabrykanta, oraz Żyd, Moryc Welt – próbują odnieść sukces w świecie rozkwitających jak grzyby po deszczu, fabryk. Każdym z nich kierują inne pobudki, każdy kieruje się innymi wartościami. Czy ich życiowe wybory okażą się trafne?

„Ziemia obiecana”, to najgorsza książka, jaką w ostatnim czasie czytałem i zdecydowanie jedna z najgorszych lektur, jakie miałem okazję do tej pory czytać. Dawno już nie miałem w rękach powieści, która tak mocno by mnie wynudziła. Praktycznie nic mi się nie podobało w tej książce. Nie podobali mi się bohaterowie, których po pierwsze było zbyt wielu, a po drugie ich postępowanie powodowało, że nie byłem w stanie polubić któregokolwiek z nich. Żadna z postaci w „Ziemi obiecanej” nie jest stu procentowo pozytywna. Każda z tych osób marzy wyłącznie o pieniądzach, które są jedynym wyznacznikiem wartości człowieka. Wszyscy chcą zdobyć fortunę, a gdy już ją posiadają, to chcą mieć ją jeszcze większą. I żeby to osiągnąć, są gotowi na wszystko, nawet na zawarcie małżeństwa nie z miłości, ale wyłącznie dla posagu. Nudziło mnie wiele niepotrzebnych dialogów o niczym, które nie wnosiły nic do akcji poza dłużyznami. Męczyła mnie bardzo duża ilość opisów wszystkiego i wszystkich. Nie podobała mi się także rodząca się przemysłowa Łódź (może dlatego, że naprawdę nie lubię tego miasta), czyli tytułowa ziemia obiecana, pełna fabryk, brudu i dymów z kominów. Jakby było tego wszystkiego mało, ogólny odbiór tej powieści utrudniał dość trudny język, ale to akurat jestem w stanie zrozumieć, ponieważ „Ziemia obiecana” powstała pod koniec XIX wieku.

„Tak, ja nie mam nic, ty nie masz nic, on nie ma nic – zaśmiał się głośno. – To razem właśnie mamy tyle, w sam raz tyle, żeby założyć wielką fabrykę.”

Żeby nie było, że widzę w tej lekturze wyłącznie same wady, to muszę oddać Reymontowi, że doskonale przedstawił relacje pomiędzy Polakami, Niemcami i Żydami. Na każdym kroku widać nieufność jednej nacji do drugiej, a bardzo często także nienawiść. Drugim plusem jest całkiem niezłe zakończenie, w którym jeden z głównych bohaterów wreszcie pojmuje, że są inne wartości oprócz mamony.

Na podstawie książki w 1974 roku Andrzej Wajda nakręcił film, w którym główne role zagrali Daniel Olbrychski, Andrzej Seweryn i Wojciech Pszoniak.

„Ziemia obiecana” okazała się jednym z moich największych czytelniczych rozczarowań. Gdyby nie to, że zawsze kończę lekturę, którą rozpoczynam, to pewnie w połowie rzuciłbym ją w kąt. Powieść polecam przede wszystkim mieszkańcom Łodzi, ale także pozostałym czytelnikom, bo chociaż mi ta książka nie przypadła do gustu, to jest to absolutna klasyka polskiej literatury i trzeba „Ziemię obiecaną” znać. Nie wykluczam, że kiedyś jeszcze wrócę do tej lektury, ale na obecną chwilę podsumuję ją tylko jednym cytatem: „Nuda… Nic się nie dzieje, proszę pana. Nic. Taka, proszę pana… Dialogi niedobre… Bardzo niedobre dialogi są. W ogóle brak akcji jest. Nic się nie dzieje.”

Moja ocena: 5/10

Czytaliście „Ziemię obiecaną”? Lubicie twórczość Władysława Reymonta? Zapraszam do komentowania.

Please follow and like us: