Życie i czasy Stephena Kinga – Lisa Rogak

Tytuł: Życie i czasy Stephena Kinga

Autor: Lisa Rogak

Wydawnictwo: Albatros

Liczba stron: 399

Okładka: Twarda

Rok wydania: 2014

ISBN: 978-83-7885-986-4

Po przeczytaniu wszystkich wydanych w Polsce książek Stephena Kinga postanowiłem sięgnąć po jego biografię. „Życie i czasy Stephena Kinga” autorstwa Lisy Rogak to doskonałe uzupełnienie twórczości mojego ulubionego pisarza.

Lisa Rogak jest amerykańską pisarką, specjalizującą się głównie z biografiach. Pisze profesjonalnie od 1981 roku. Jej książka „Barack Obama: In His Own Words” trafiła na listę bestsellerów New York Timesa natomiast „Życie i czasy Stephena Kinga” była nominowana do nagrody Edgara Allana Poe. Rogak dorastała w Glen Rock w New Jersey, a obecnie mieszka w New Hampshire.

Stephen King (pisze także pod pseudonimem Richard Bachman) urodził się 21 września 1947 w Portland. Jako dziecko był świadkiem nieszczęśliwego wypadku – jeden z jego przyjaciół został potrącony przez pociąg i zmarł. King zanim odniósł sukces jako pisarz pracował, jako nauczyciel języka angielskiego w szkole. W 1973 roku ogromny sukces literacki odniosła jego pierwsza powieść „Carrie”. Od tamtej pory jego książki rozeszły się w nakładzie przekraczającym 350 milionów egzemplarzy, co czyni go jednym z najbardziej poczytnych pisarzy na świecie. Jest wielokrotnym zdobywcą Nagród Brama Stokera i British Fantasy Award. W 1999 roku został potrącony przez samochód. Jego obrażenia – wielokrotne złamanie biodra, połamane żebra i uszkodzone płuco – unieruchomiły go w szpitalu na prawie trzy tygodnie. King przez ponad dziesięć lat miał problemy z alkoholem i narkotykami. Jego dwaj synowie – Owen King oraz Joe Hill – są również pisarzami.

„Życie i czasy Stephena Kinga” to nieautoryzowana biografia. Autorka w czasie jej pisania nie spotykała się z Kingiem, natomiast dostała od niego zielone światło na rozmawianie na jego temat z rodziną, znajomymi i współpracownikami Króla horroru. Mimo to w książce znajduje się bardzo wiele wypowiedzi samego Króla, ponieważ Rogak w czasie pracy nad tą biografią przeczytała setki artykułów i wywiadów z Kingiem, a ich fragmenty umieściła w tej lekturze w formie cytatów.

Książka opisuje życie Stephena od jego urodzin, aż do 2008 roku, ponieważ właśnie wtedy ukazała się ona na amerykańskim rynku. W kolejnych rozdziałach autorka prowadzi nas od ubogiego dzieciństwa przyszłego autora „Dallas’63”, poprzez jego pierwsze próby pisarskie, liczne niepowodzenia związane z wydaniem książek, wreszcie debiut w postaci „Carrie”, kolejne sukcesy literackie, aż po obecne czasy. Poznajemy Steve’a jako tytana pracy, który musi pisać, żeby okiełznać własne lęki. Filantropa, który nie zapomniał o swojej ciężkiej młodości i teraz wraz z żoną pomaga innym ludziom. Dowiadujemy się jak powstawały poszczególne książki i co inspirowało Stephena do ich napisania. Ale nie jest to wyłącznie laurka wystawiona przez Rogak bohaterowi tej biografii, bowiem autorka nie boi się poruszyć też trudnych tematów. Bardzo szczegółowo opisuje lata uzależnienia Kinga od alkoholu i kokainy, a potem jego zwycięską batalię z tymi nałogami. Kilkadziesiąt stron poświęca także na przedstawienie walki Stephena o powrót do zdrowia po potrąceniu przez samochód w 1999 roku.

„Po narodzinach Owena Steve zdecydował, że podda się wazektomii. Poszedł do lekarza, a trzydzieści minut później wyszedł od niego już po zabiegu. Lekarz zalecił, aby przez jakiś czas starał się nie przemęczać. Wszystko było w porządku, dopóki następnego dnia podczas jednej z jego wariackich sesji pisania rana nie zaczęła krwawić. Kończył właśnie rozdział nowej powieści „Podpalaczka”, gdy zauważył, że broczy krwią. Ale skoro praca szła mu tak dobrze, to stwierdził, że nie przestanie pisać, póki nie zamknie rozdziału. Kiedy Tabby weszła do gabinetu i zastała męża siedzącego w kałuży krwi, wpadła w panikę. Każdy człowiek zacząłby krzyczeć, a on powiedział tylko: Daj mi dokończyć ten akapit. Pisał, dopóki nie skończył całego rozdziału. Dopiero wtedy pozwolił Tabby zawieźć się do szpitala”

Do tej beczki miodu muszę dorzucić jednak łyżkę dziegciu. Po pierwsze książka zawiera sporo spoilerów. O ile czasami są one prawie nieszkodliwe, to na przykład w wypadku „Cujo” jest podane zakończenie. Moim zdaniem taka sytuacja jest niedopuszczalna. Dlatego osoby, które nie znają jeszcze wszystkich dzieł Mistrza grozy, powinny bardzo uważać w czasie czytania „Życie i czasy Stephena Kinga”. Drugim minusem tej lektury jest bardzo mała ilość zdjęć. Fakt, że te które się w niej znajdują widziałem po raz pierwszy, ale aż się prosi w takiej biografii o większą ilość fotografii.

„Życie i czasy Stephena Kinga” to doskonała książka, którą czytało mi się prawie tak dobrze, jakby to była kolejna pozycja z dorobku mojego ulubionego pisarza. Chociaż jako wieloletni fan Kinga posiadałem już sporą wiedzę na temat jego życia, to dzięki tej biografii dowiedziałem się kilku informacji o których wcześniej nie miałem pojęcia. Dla wszystkich wielbicieli Kinga powinna być to lektura obowiązkowa, ale jednak ze względu na ilość wspomnianych spoilerów, radzę w pierwszej w kolejności zapoznać się z całą twórczością autora „Zielona Mili”.

Moja ocena: 8/10

Czytaliście „Życie i czasy Stephena Kinga”? Lubicie czytać biografie swoich ulubionych pisarzy? Zapraszam do komentowania.

 

Please follow and like us:
  • Ciacho

    Mam to od jakiegoś czasu i ze dwa razy się przymierzałem, ale ostatecznie odkładałem, bo uznałem, że nie ma sensu czytać tego, póki nie przeczytam wszystkich książek. Zaskoczyłeś mnie, że Ty wszystko już masz za sobą. Myślałem, że coś Ci jeszcze zostało. Ja mocno przystopowałem z Kingiem. Kiedyś połykałem książka za książkę i myślałem, że szybko całość ogarnę. Ale potem stwierdziłem, że szkoda, bo nie będzie co czytać poza nowościami i od tego czasu – kilku lat – tak sobie bardziej czytam nowości i wracam do niektórych już przeczytanych. Tylko czasami coś nieprzeczytanego ze starszych chwytam. Ale myślę, że w tym roku jeszcze kilka ogarnę. 🙂

    • No właśnie zauważyłem, że jakoś Kinga odpuszczasz, a jakby nie patrzeć, to Twój numer jeden. No ja mam już wszystko za sobą (są jeszcze te komiksy MW, ale tego nie liczę i sobie odpuszczam.) A co do czytania tej biografii, to faktycznie lepiej najpierw twórczość przeczytać.

  • Biografie to zdecydowanie jeden z moich ulubionych gatunków literackich 🙂 Chętnie przeczytam 🙂 Pozdrawiam!

  • Też jak Ciastek myślałem, że jednak trochę tych tomiszczy jeszcze przed Tobą.

    Inna sprawa, że ciekawi mnie „brak autoryzacji” w połączeniu z bezproblemowym wydaniem zgody na rozmowę z rodziną i tak dalej. Znaczy, jasne, jedno drugiemu nie przeczy. Jednak jakby ktoś o mnie miał pisać i to po rozmowie z rodziną to jednak automatycznie czułbym się wręcz zobowiązany „autoryzować”. Mogłaby wyjść z tego biografia w krzywym zwierciadle, ale jednak przedstawiona jako życie ukazane oczami najbliższych. No, chyba że liczymy też jakieś ciotki pociotki kuzyna trzeciego stopnia żony siostry tej szwagierki brata ciotecznego babci. 😛

    • To chyba jest spowodowane tym, że King niespecjalnie lubi gadać czemu pisze, co go inspirowało itp. itd. Dlatego tak do tego podszedł.
      Przede mną same nowości plus powtórki 🙂

      • Spoko, spoko, za jakieś trzy lata Cię może dogonię!

        • Masz spore szanse, bo ja bardzo powoli uciekam 🙂

          • Tylko trochę jestem przygnieciony przez fantastykę, więc muszę się najpierw z niej odgrzebać – sam wlazłem w pułapkę i teraz wyjść nie potrafię. ^^

          • Najpierw w prawo, potem w lewo, potem jeszcze raz w lewo, następnie kawałek prosto. Na koniec w prawo i bierzesz się za Kinga 😛

          • A wiesz jak to się skończy? Jak w znanym żarciku – w prawo, w lewo i na drzewo. 😛

          • Na końcu jest Róża – to tak apropo Mrocznej Wieży.

  • W tej sytuacji pozostaje Ci jedynie zacząć czytać wszystkie książki, do których wstęp czy przedmowę napisał King 😛 A potem to już tylko te, do których zachęcał krótkimi zdankami, które następnie umieszczano na okładkach jako polecenia od samego Kinga 😉

    • Hehehehhe. Pomysł super (ostatnio czytałem do Dziewczyny z sąsiedztwa wstęp Kinga :D), ale jednak raczej pójdę droga powtórek tych, które czytałem 😀

      • A jest do czego wracać! 🙂
        Przy okazji, „Dziewczynę z sąsiedztwa” akurat czytam 😉

        • O proszę. To życzę miłej lektury i chyba trochę w tym mojej zasługi jest 🙂

          • Dzięki. Oczywiście, że jest 🙂 Choć jeszcze nie wiem czy się z Ketchumem zaprzyjażnimy 😉

          • No jestem ciekawy, ale myślę, że tak, bo to naprawdę fajny facet 🙂